IndeksIndeks  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

 :: 
Plemię Niedźwiedzich Kłów
 :: Obóz Plemienia :: Kamienna Ziemia
Słoneczne Skałki
Czw 01 Kwi 2021, 10:35
Światło Gwiazd
Światło Gwiazd
Grupa : Gwiezdny Klan
Płeć : kocur
Księżyce : nieskończone
Matka : srebrna skórka
Ojciec : gwiezdny pył
Wygląd : utkany z gwiazd
Multikonta : administracja
Liczba postów : 1280
Administracja
https://starlight.forumpolish.com
Położone niedaleko Ciepłego Wejścia płaskie głazy, które prędko ulegają nasłonecznieniu podczas sprzyjającej pogody i przez długi czas zachowują swoje ciepło, przez co są jednym z najlepszych miejsc do wylegiwania się. Problemem może być jedynie fakt, że są one wystawione bezpośrednio na działanie promieni słonecznych, jednak podczas Pory Kwitnących Drzew czy Pory Złotych Liści nie powinien ten fakt stanowić problemu. W większości są one wystarczająco szerokie, by pomieścić nawet trzy koty, chociaż zdarzają się takie, gdzie może być tylko jeden.
Re: Słoneczne Skałki
Wto 13 Kwi 2021, 18:35
Księżyc
Księżyc
Pełne imię : Księżyc Schowany we Mgle
Grupa : Plemię Niedźwiedzich Kłów
Płeć : kotka
Księżyce : 35 [VIII]
Znak Przodków : Sarna
Matka : Mżawka Szepcząca o Świcie [NPC]
Ojciec : Zając Nurkujący w Norze na Wrzosowisku [NPC]
Mistrz : Królik Kicający ku Kwiecistej Kniei
Partner : UwU
Wygląd : Smukła, wysoka, delikatnej budowy o długich, smukłych łapach. Krótkie futro maści czarny srebrny szynszylowy/cieniowany. Okrągła mordka, uszy z pędzelkami, błękitne oczy oraz długi ogon.
Multikonta : Pszczela Łapa (S), Żyto (S)
Autor avatara : rukminidikarma (instagram)
Liczba postów : 526
Strażnik
https://starlight.forumpolish.com/t728-ksiezyc-skryty-we-mgle#5651
Po wielu próbach namawiania mamy w końcu mogła pierwszy raz w życiu sama pozwiedzać obóz. To było dość przyjemne i ekscytujące! Nie czekając ani chwili dłużej ruszyła ku wyjściu z Miękkich Półek, które jej się już dawno znudziły.
Pierwsze emocje przeżyte przez Księżyc były nie do opisania! Rozglądała się dookoła, nie mogąc się napatrzeć na urok otaczających ją skał i kotów. Przez chwilkę zastanawiała się gdzie pójść, bowiem było naprawdę wiele nowych miejsc do zwiedzenia. Czy to brzeg stawu, w którym znajduje się woda, czy może zbadać jeden z wąskich korytarzy? A może w ogóle odwiedzić czyjeś lęgowisko?
Ostatecznie jej uwagę przykuły nasłonecznione, wyjątkowo jasne głazy. Podeszła do jednego z nich bliżej i wskoczyła na górę. Było tu bardzo ciepło, chociaż słońca było niewiele. Rozłożyła się wygodnie tak, jak robiła to jej matka i przymknęła oczy, próbując skosztować tej przyjemnej chwili. Faktycznie, czuła się bardzo komfortowo. Ciepło tak, jakby była u boku mamy!

//Konwalia! :>

_________________


------
You're beautiful, that's for sure
You'll never, ever fade
You're lovely, but it's not for sure

That I won't ever change

And though my love is rare
Though my love is
true
I'm like a bird, I'll only fly away
I don't know where my soul is
I don't know where my home is

All I need for you is to know this

Re: Słoneczne Skałki
Sro 14 Kwi 2021, 13:45
Konwalia.
Konwalia.
Pełne imię : Konwalia Rosnąca na Zamglonej Polanie
Grupa : Plemię Niedźwiedzich Kłów
Płeć : kotka
Księżyce : 11
Znak Przodków : Niedźwiedź
Matka : Sowa Szybująca nad Iglastym Lasem
Ojciec : Sosna Bujana przez Wiatr
Mistrz : Tafla Jeziora Zmącona przez Płatek Śniegu
Partner : -
Wygląd : Konwalia jest kotką drobną i szczupłą, o dość długich łapach oraz ogonie. Jest krótkowłosa, ale mimo to jej futro jest gęste i miękkie, oraz nieco dłuższe na kryzie czy ogonie w porównaniu do reszty jej ciała. W jej umaszczeniu dominuje barwa biała, posiada srebrne łaty z czarnymi pręgami, oraz rude z ciemnorudymi pręgami, łaty znajdują się na jej uszach, nad noskiem, oraz na grzbiecie i ogonie, a także gdzieniegdzie po bokach jej ciała. Jej oczy posiadają wyrazistą, jasno-bursztynową barwę. Kotka jest czarnym srebrnym szylkretem z bielą.
Multikonta : Zachmurzona Łapa
Liczba postów : 14
Nieaktywny
https://starlight.forumpolish.com/t717-konwalia-rosnaca-na-zamglonej-polanie#5491
Pogoda ostatnio bardzo sprzyjała, więc Konwalii sprzyjał także i humor, w sumie to nic nowego, na jej pysku zawsze był wymalowany uśmiech. Szkoda było marnować czas w legowisku, zatem szylkretka spędzała go na otwartej przestrzeni, gdzie jej futro było muskanie nie tylko przez przyjemne i lekkie podmuchy wiatru, ale i ciepłe promienie słońca, jak przyjemnie!
Oglądając obóz Plemienia swoimi złotawymi oczyma wzięła głęboki wdech, powietrze o tej porze pachniało o wiele lepiej i przyjemniej niż wtedy kiedy na ziemi leżał biały puch i mroźny puch. Jak dobrze, że to już minęło. Po chwili uwagę Nowicjuszki przykuł motyl, który niemal otarł się o jej ucho. Otworzyła szerzej oczy i uśmiechnęła się otwierając aż pyszczek widząc przed sobą lecącego motyla o bladożółtym kolorze.
Hej hej, motylku! — miauknęła do niego po czym żwawo za nim ruszyła, nie chcąc go zgubić, był taki piękny. — Hej zaczekaj na mnie!
Koteczka skakała za swoim latającym kolegą o mały włos nie wpadając przypadkiem na napotkanych po drodze plemienników, chichocząc przepraszała ich szybko nie spuszczając wzroku z motyla. Ten po chwili uniósł się wyżej wylatując poza obóz przez co Konwalia zatrzymała się i zastrzygła swoimi małymi uszkami nieco zawiedziona.
Już mnie zostawiasz? No trudno, to do następnego! — miauknęła za nim machając mu ogonem na pożegnanie.
Już miała zawracać, gdy to nagle jej wzrok przeniósł się niżej, dokładnie na Słoneczne Skałki, które to właśnie znajdowały się na uboczu obozu. Podskoczyła widząc leżącego na nich małego kociaka, jak mogła go nie zauważyć?
Och, cześć! — przywitała się szybko gdy tylko ją zauważyła. — Ależ masz piękne jasne futerko! Mogłabym się do ciebie dosiąść słoneczko? — zapytała z przyjaznym i ciepłym jak dzisiejsza pogoda uśmiechem. Jednym skokiem znalazła się tuż obok leżącego na skałkach kociaka. Nie kojarzyła niestety czyją córką była ta maleńka kuleczka, lecz dlaczego miała siedzieć sama, Konwalia bardzo chętnie ją pozna!
Re: Słoneczne Skałki
Sro 14 Kwi 2021, 16:07
Księżyc
Księżyc
Pełne imię : Księżyc Schowany we Mgle
Grupa : Plemię Niedźwiedzich Kłów
Płeć : kotka
Księżyce : 35 [VIII]
Znak Przodków : Sarna
Matka : Mżawka Szepcząca o Świcie [NPC]
Ojciec : Zając Nurkujący w Norze na Wrzosowisku [NPC]
Mistrz : Królik Kicający ku Kwiecistej Kniei
Partner : UwU
Wygląd : Smukła, wysoka, delikatnej budowy o długich, smukłych łapach. Krótkie futro maści czarny srebrny szynszylowy/cieniowany. Okrągła mordka, uszy z pędzelkami, błękitne oczy oraz długi ogon.
Multikonta : Pszczela Łapa (S), Żyto (S)
Autor avatara : rukminidikarma (instagram)
Liczba postów : 526
Strażnik
https://starlight.forumpolish.com/t728-ksiezyc-skryty-we-mgle#5651
Takie wylegiwanie się na słońcu bardzo podobało się kociakowi. Nic dziwnego, bowiem faktycznie było przyjemnie. Ciepło i spokój. Chociaż była w miarę aktywną kotką, to nie ma nic przeciwko spokojniejszym rozrywkom, w których w pełni można skupić się na swoich myślach.
Nagle jej uszy wyłapały czyjś radosny głos. Księżyc otworzyła oczy i zerknęła na chwilkę, skąd dochodzi dźwięk. Widząc jakąś kocicę, mruknęła, po czym powróciła do odpoczynku, starając się nie zwracać uwagę na zbędne rzeczy.
Lecz później ta nieznajoma kotka do niej zagadała. Szynszylowe kocię od razu podniosło łeb i spojrzało swoimi błękitnymi oczami na przybyszkę.
Ce-eść! – odpowiedziała.
Uśmiechnęła się nieznacznie, słysząc komplement na temat jej futra. Cóż, faktycznie miała nieco inne futro od większości kotów. Wyglądało ono tak, jakby jej grzbiet pokrył jakiś dym o szarym odcieniu.
T-tak. – mówiąc to, przesunęła się nieco w tył, aby zrobić miejsce dla nieznajomej. Czy zna ją, czy nie, ale mama uczyła, że trzeba zawsze szanować starszych i im ustępować.
N-nie jeśtem ślonećkiem, jeśtem Ksienzic! A ty? – spytała zaciekawiona. Ona także chciała znać imię towarzyszącego jej kota.
Re: Słoneczne Skałki
Wto 20 Kwi 2021, 19:15
Konwalia.
Konwalia.
Pełne imię : Konwalia Rosnąca na Zamglonej Polanie
Grupa : Plemię Niedźwiedzich Kłów
Płeć : kotka
Księżyce : 11
Znak Przodków : Niedźwiedź
Matka : Sowa Szybująca nad Iglastym Lasem
Ojciec : Sosna Bujana przez Wiatr
Mistrz : Tafla Jeziora Zmącona przez Płatek Śniegu
Partner : -
Wygląd : Konwalia jest kotką drobną i szczupłą, o dość długich łapach oraz ogonie. Jest krótkowłosa, ale mimo to jej futro jest gęste i miękkie, oraz nieco dłuższe na kryzie czy ogonie w porównaniu do reszty jej ciała. W jej umaszczeniu dominuje barwa biała, posiada srebrne łaty z czarnymi pręgami, oraz rude z ciemnorudymi pręgami, łaty znajdują się na jej uszach, nad noskiem, oraz na grzbiecie i ogonie, a także gdzieniegdzie po bokach jej ciała. Jej oczy posiadają wyrazistą, jasno-bursztynową barwę. Kotka jest czarnym srebrnym szylkretem z bielą.
Multikonta : Zachmurzona Łapa
Liczba postów : 14
Nieaktywny
https://starlight.forumpolish.com/t717-konwalia-rosnaca-na-zamglonej-polanie#5491
Konwalia zapatrzyła się wręcz w oczy kociaka, które tak pięknie komponowały się z jej jasnym futerkiem. Osobiście uważała, że w oczach było coś niesamowitego, było tyle ich różnych odcieni, mogły tak wiele coś o kimś zdradzić, uwielbiała się w nie wpatrywać i nigdy nie czuła się przy tym nieswojo. Nigdy nie miała problemu z utrzymywaniem kontaktu wzrokowego. Przymknęła oczy uśmiechając się po jej przywitaniu, miała taki uroczy kocięcy głosik!
Och świetnie! — odparła radośnie gdy się posunęła by zrobić jej miejsce, choć wcale nie musiała. Konwalia była drobna i mimo tego, że jeszcze nieco urośnie to już raczej zawsze pozostanie nieduża. Jednym skokiem znalazła się obok młodziutkiej i usiadła patrząc na nią nieco z góry. Gdy się przywitała zachichotała cicho, ojć nie spodziewała się, że nazywając ją "słoneczkiem" nazwie ją wręcz przeciwieństwem swojego prawdziwego imienia!
Księżyc? Piękne imię, pasuje do ciebie! Bo wiesz, księżyc też jest jasny z ciemniejszymi elementami, jak twoje futerko na grzbiecie. A ja? Jestem Konwalia Rosnąca na Zamglonej Polanie! — wypowiedziała dumnie swoje długawe imię. — Ale mów mi oczywiście Konwalia. Oj oj, ciekawe jak będzie brzmieć twoje imię, z pewnością będzie jeszcze piękniejsze niż jest teraz, jeśli to w ogóle możliwe — zamruczała zachwycając się nad jej imieniem jakby było jakieś bardzo niezwykłe, choć nie było to dziwne bo Konwalia zachwycała się wszystkimi i wszystkim.
Re: Słoneczne Skałki
Sro 21 Kwi 2021, 16:37
Księżyc
Księżyc
Pełne imię : Księżyc Schowany we Mgle
Grupa : Plemię Niedźwiedzich Kłów
Płeć : kotka
Księżyce : 35 [VIII]
Znak Przodków : Sarna
Matka : Mżawka Szepcząca o Świcie [NPC]
Ojciec : Zając Nurkujący w Norze na Wrzosowisku [NPC]
Mistrz : Królik Kicający ku Kwiecistej Kniei
Partner : UwU
Wygląd : Smukła, wysoka, delikatnej budowy o długich, smukłych łapach. Krótkie futro maści czarny srebrny szynszylowy/cieniowany. Okrągła mordka, uszy z pędzelkami, błękitne oczy oraz długi ogon.
Multikonta : Pszczela Łapa (S), Żyto (S)
Autor avatara : rukminidikarma (instagram)
Liczba postów : 526
Strażnik
https://starlight.forumpolish.com/t728-ksiezyc-skryty-we-mgle#5651
Kotka nieznacznie drgnęła, widząc, jak nowicjuszka za jednym szybkim skokiem znalazła się obok niej. Z bliska wyglądała na jeszcze większą, co nieco przerażało Księżyc. Jednak szybko się uspokoiła, słysząc wesoły głos nowo poznanej kocicy. Nawet uśmiechnęła się na komplementy dotyczące jej imienia. Nie sądziła, że posiadanie jednego imienia może tak kogoś ekscytować.
K-konwalia. – powtórzyła jej imię, aby je zapamiętać.
Następnie przymknęła oczy, jakby chciała sobie coś ważnego przypomnieć.
Oh-oh! Moje imię też jeśt źwiąziane ze mgłą! – nagle pisnęła głośno – To było... Ksiezic skly... Ksienzic Sklywywający się we Mgle. Nie, nie! Nie sklyw-wający! Chowający! Nie, też nie to... – mruczała, dalej próbując sobie przypomnieć jej faktyczne pełne imię. – Śchowany... Ksienzic Śchowany We Mgle! – rzuciła wreszcie.
Zachichotała, ciesząc się, że w końcu jej się udało. Teraz będzie o tym pamiętać na całe życie. A przynajmniej taką miała nadzieję.
Jeśteś łowcą? – spytała. Dla niej Konwalia wyglądała na dorosłą i według jej stwierdzenia, kotki służą jako wybitne łowczynie, a kocury jako odważni strażnicy.
Uniosła łeb i rozejrzała się dookoła. Wszędzie kręciły się dorosłe koty, które były upaćkane brudem.
Dlacego wsystkie koty są bludne? – spytała, ponownie zwracając się ku rozmówczyni. Już pytała o to Przepiórkę, więc czas spytać i Konwalię. Kto wie, może ta da ciekawszą odpowiedź?
Re: Słoneczne Skałki
Sob 24 Kwi 2021, 15:19
Konwalia.
Konwalia.
Pełne imię : Konwalia Rosnąca na Zamglonej Polanie
Grupa : Plemię Niedźwiedzich Kłów
Płeć : kotka
Księżyce : 11
Znak Przodków : Niedźwiedź
Matka : Sowa Szybująca nad Iglastym Lasem
Ojciec : Sosna Bujana przez Wiatr
Mistrz : Tafla Jeziora Zmącona przez Płatek Śniegu
Partner : -
Wygląd : Konwalia jest kotką drobną i szczupłą, o dość długich łapach oraz ogonie. Jest krótkowłosa, ale mimo to jej futro jest gęste i miękkie, oraz nieco dłuższe na kryzie czy ogonie w porównaniu do reszty jej ciała. W jej umaszczeniu dominuje barwa biała, posiada srebrne łaty z czarnymi pręgami, oraz rude z ciemnorudymi pręgami, łaty znajdują się na jej uszach, nad noskiem, oraz na grzbiecie i ogonie, a także gdzieniegdzie po bokach jej ciała. Jej oczy posiadają wyrazistą, jasno-bursztynową barwę. Kotka jest czarnym srebrnym szylkretem z bielą.
Multikonta : Zachmurzona Łapa
Liczba postów : 14
Nieaktywny
https://starlight.forumpolish.com/t717-konwalia-rosnaca-na-zamglonej-polanie#5491
Księżyc wydawała się zadowolona z jej towarzystwa, chyba. Cóż, uśmiechała się więc chyba tak! Pokiwała twierdząco głową gdy powtórzyła jej imię, brzmiało uroczo z jej pyszczka. Wpatrzyła się w pyszczek młodszej kotki gdy próbowała wypowiedzieć całe swoje imię, kiwała głową pokazując by nie martwiła się tym, że nie do końca jej wychodzi. Gdy w końcu jej się udało pomachała lekko swoim ogonem i otworzyła pyszczek tym samym uśmiechając się szeroko. Było cudowne!
Jest przepiękne, mamy coś wspólnego! A pamiętasz może z pod jakiego znaku jesteś? — zapytała, może łączyło je jeszcze więcej? Na jej pytanie zachichotała cicho i pokręciło głową. — Och nie, dopiero jestem nowicjuszką, ale uczę się na Łowczynie! W przyszłości nią będę — odparła dumnie, to była daleka przyszłość, ale będzie jedną z najlepszych Łowczyń! W końcu nie może być inaczej, uczy się w końcu pod okiem tak świetnej kotki jak Tafla! Choć bardzo odpowiadała jej ranga nowicjuszki, uwielbiała się uczyć i wcale tak bardzo nie czekała na wyższą rangę.
A ty chciałabyś być Łowczynią czy Strażniczką? — zapytała, lecz ta również zadała jej pytanie. Zetknęła na koty chodzące po obozie, a później znów spojrzała na Księżyc. — Ach pomaga to we wtapianiu się w tło, na przykład podczas polowań, a także nieco zabija nasz zapach. To bardzo pomaga, choć błoto na futrze nie jest zbyt przyjemne — odparła. Sama za tym nie przepadała, ale nie narzekała! Zdecydowanie wolała mieć na futrze roślinki, teraz również jej szylkretowe, krótkie futerko było przyozdobione paroma listkami i małymi stokrotkami, które już udało jej się znaleźć.
Re: Słoneczne Skałki
Sob 24 Kwi 2021, 16:02
Księżyc
Księżyc
Pełne imię : Księżyc Schowany we Mgle
Grupa : Plemię Niedźwiedzich Kłów
Płeć : kotka
Księżyce : 35 [VIII]
Znak Przodków : Sarna
Matka : Mżawka Szepcząca o Świcie [NPC]
Ojciec : Zając Nurkujący w Norze na Wrzosowisku [NPC]
Mistrz : Królik Kicający ku Kwiecistej Kniei
Partner : UwU
Wygląd : Smukła, wysoka, delikatnej budowy o długich, smukłych łapach. Krótkie futro maści czarny srebrny szynszylowy/cieniowany. Okrągła mordka, uszy z pędzelkami, błękitne oczy oraz długi ogon.
Multikonta : Pszczela Łapa (S), Żyto (S)
Autor avatara : rukminidikarma (instagram)
Liczba postów : 526
Strażnik
https://starlight.forumpolish.com/t728-ksiezyc-skryty-we-mgle#5651
Oh, rzeczywiście miały wiele wspólnego. Miały bardzo podobne imiona. Może zaraz się okaże, że Konwalia jest jej siostrą? Albo kuzynką? Cóż, to chyba kwestia czasu, gdyż teraz Księżyc nie spieszyło się do pytania o to.
Salna! A ty? – odpowiedziała na pytanie dotyczące znaku. To ona wiedziała na pewno.
Zmarszczyła nosek, kiedy usłyszała, że Konwalia była nowicjuszką. No ale szkoliła się na łowcę, więc częściowo zgadła. Zamyśliła się nad tym, kim chciałaby zostać. To było dla niej dość trudne pytanie.
Nie wiem. Nie polowalam i nie walcyłam. – odpowiedziała szczerze. W sumie to nawet gdyby chciała zostać strażniczką, to i tak będzie łowczynią. W końcu tak było według jej logiki.
Oh oh! A-a ty już polowałaś, plawda? Jak to jest? A może walcyłaś? To pewnie musi byc baldzo fajne! – po chwili odezwała się, z ciekawością patrząc na nowicjuszkę. Może to jej pomoże się zdecydować, kim chce być?
Przyjrzała się bliżej futerku Konwalii.
Oh, to dlatego masz na swoim futse listki? Też bym takie chciała! Byłabym wtedy chodzącym krzaćkiem! – odparła. – Mogę jedno dotknąć? Plo-osę! – dodała błagająco, przesuwając się bliżej do Konwalii.

_________________


------
You're beautiful, that's for sure
You'll never, ever fade
You're lovely, but it's not for sure

That I won't ever change

And though my love is rare
Though my love is
true
I'm like a bird, I'll only fly away
I don't know where my soul is
I don't know where my home is

All I need for you is to know this

Re: Słoneczne Skałki
Czw 29 Kwi 2021, 22:12
Konwalia.
Konwalia.
Pełne imię : Konwalia Rosnąca na Zamglonej Polanie
Grupa : Plemię Niedźwiedzich Kłów
Płeć : kotka
Księżyce : 11
Znak Przodków : Niedźwiedź
Matka : Sowa Szybująca nad Iglastym Lasem
Ojciec : Sosna Bujana przez Wiatr
Mistrz : Tafla Jeziora Zmącona przez Płatek Śniegu
Partner : -
Wygląd : Konwalia jest kotką drobną i szczupłą, o dość długich łapach oraz ogonie. Jest krótkowłosa, ale mimo to jej futro jest gęste i miękkie, oraz nieco dłuższe na kryzie czy ogonie w porównaniu do reszty jej ciała. W jej umaszczeniu dominuje barwa biała, posiada srebrne łaty z czarnymi pręgami, oraz rude z ciemnorudymi pręgami, łaty znajdują się na jej uszach, nad noskiem, oraz na grzbiecie i ogonie, a także gdzieniegdzie po bokach jej ciała. Jej oczy posiadają wyrazistą, jasno-bursztynową barwę. Kotka jest czarnym srebrnym szylkretem z bielą.
Multikonta : Zachmurzona Łapa
Liczba postów : 14
Nieaktywny
https://starlight.forumpolish.com/t717-konwalia-rosnaca-na-zamglonej-polanie#5491
Księżyc była z pod znaku sarny, bardzo pięknego zwierzęcia i tak samo jak zwierzę znak był piękny, choć nie, każdy był świetny! A Konwalia wiedziała o nich wszystkich sporo, bardzo ją fascynowały. Wiedziała, że koty z pod znaku sarny cechowały się dobrocią i mnóstwem energii, więc bez problemu dogada się z Księżycem, zresztą już rozmowa przebiega naprawdę przyjemnie.
Sarenka to naprawdę pasujący do ciebie znak! Ja jestem niedźwiedziem, choć myślę, że ktoś z moich rodziców musiał być z pod znaku sarny i odziedziczyłam po nim kilka cech — zachichotała cicho. Uważała, że jej znak bardzo do niej pasował, lecz niektóre cechy sarny również bardzo dobrze trafiały w jej osobowość, na przykład energiczność! Na kolejne słowa koteczki kiwnęła głową.
Jeszcze nie udało mi się upolować zwierzyny, ale wiem jak ją wytropić, wiem też co robić by zwierzyna mnie nie wyczuła ani nie usłyszała. Jeżeli chcesz mogę ci powiedzieć, lub nawet pokazać jak to wygląda — zaproponowała chwaląc się swoją wiedzą, choć nie była ona zbyt duża. To, że to umiała było nawet za dużo powiedziane, cały czas się tego uczyła, a jej mistrzyni szlifowała jej dotychczas nauczone techniki by umiała je perfekcyjnie. A do tej perfekcji jeszcze daleko. Po chwili uśmiechnęła się ciepło na prośbę jasnej koteczki.
Ależ oczywiście! Mogę ci nawet parę oddać, na pewno będą ci pasować! — zamruczała słysząc, że również by takie chciała. Och chyba czekała je piękna przyjaźń! A przynajmniej Konwalia już tak widziała ich relacje.

Re: Słoneczne Skałki
Nie 30 Maj 2021, 13:06
Księżyc
Księżyc
Pełne imię : Księżyc Schowany we Mgle
Grupa : Plemię Niedźwiedzich Kłów
Płeć : kotka
Księżyce : 35 [VIII]
Znak Przodków : Sarna
Matka : Mżawka Szepcząca o Świcie [NPC]
Ojciec : Zając Nurkujący w Norze na Wrzosowisku [NPC]
Mistrz : Królik Kicający ku Kwiecistej Kniei
Partner : UwU
Wygląd : Smukła, wysoka, delikatnej budowy o długich, smukłych łapach. Krótkie futro maści czarny srebrny szynszylowy/cieniowany. Okrągła mordka, uszy z pędzelkami, błękitne oczy oraz długi ogon.
Multikonta : Pszczela Łapa (S), Żyto (S)
Autor avatara : rukminidikarma (instagram)
Liczba postów : 526
Strażnik
https://starlight.forumpolish.com/t728-ksiezyc-skryty-we-mgle#5651
Nie za dużo słyszała o tych znakach, ale chyba faktycznie była bardzo podobna do sarny. Miła, urocza i pełna energii! Lecz nieco zdziwiła się, kiedy usłyszała o tym, że Konwalia jest niedźwiedziem. Sądziła, że ona również należy do saren. Cóż, będzie to pierwsza "niedźwiedzica", którą poznała.
Seljo? – spytała na wszelki wypadek, aby upewnić się, czy przypadkiem nie przesłyszała się. A więc stąd przypomina sarnę!
Machnęła ogonem, kiedy usłyszała, że ta jeszcze nie polowała. Za to wiedziała, jak to się tropi. O i nawet zaproponowała podzielić się wiedzą! Zaintrygowana Księżyc w mig skoczyła na wszystkie łapki.
Opowiedź, opowiedź! – zapiszczała zachwycona. Jak mogła odmówić takiej cudownej okazji na zdobycie dodatkowej wiedzy?
Jeszcze bardziej się ucieszyła, kiedy dostała pozwolenie na dotkniecie sterczących listków. Młoda kotka uniosła swoją lewą łapkę i pacnęła nią lekko wystający listek z boku nowicjuszki. Na dotyk był nieco ubrudzony, ale niezbyt różniący się od innych listków, a mimo to był fascynujący.
Oh-oh! Naplawdę? To daj, już nie mogę się dociekać, aż zmienię się w krzaciek! – miauknęła w oczekiwaniu na to, aż Konwalia podzieli się swoimi listkami z nią. To była naprawdę miła kotka, skoro nawet dzieliła się swoim. Może faktycznie zostaną najlepszymi przyjaciółkami?
Re: Słoneczne Skałki
Czw 05 Sie 2021, 11:37
Renifer
Renifer
Pełne imię : Renifer Pędzący przez Śnieżne Zaspy
Grupa : Plemię Niedźwiedzich Kłów
Płeć : kocur
Księżyce : 71 (VI)
Znak Przodków : Lis
Matka : Lekki Podmuch Wiatru Poruszający Liśćmi [NPC] [*]
Ojciec : Potężny Nurt Bystrego Strumienia [NPC]
Mistrz : Łoś Gnający przez Bór [NPC] [*], Pąk Zakwitający na Bratkowej Łące
Wygląd : Duży, masywny kocur o długim, jednolicie białym futrze i czekoladowych oczach. Posiada białe pędzelki na uszach, różowy nos i różowe opuszki łap, a także puchate łapcie. Na tylnej stronie głowy posiada bliznę po drapnięciu pazurami przez jastrzębia. Na obu bokach posiada po dwie blizny na bokach - dwie na lewym, dwie na prawym, dość szerokie i poszarpane, częściowo ukryte pod długim futrem.
Multikonta : Poranna Zorza, Kozia Łapa [KR], Rozżarzona Gwiazda [KG]
Autor avatara : polar_coons
Liczba postów : 145
Strażnik
https://starlight.forumpolish.com/t712-renifer-pedzacy-przez-sniezne-zaspy#5369
***

Byłem już strażnikiem od jakiegoś czasu. Moje Lśniące Ślady zeszły praktycznie całkowicie z futra, jednak świadomość faktu, że moje mianowanie i trening pod okiem niebieskiej strażniczki nie były jedynie snem lub marzeniem pozostała. Dodatkowo trwała Pora Białych Zasp, łowcy oraz strażnicy mieli pełne łapy roboty, bo prócz faktu, że część zwierzyny zapadła w sen, to wzrosła aktywność drapieżników, którzy również poszukują jedzenia. I to było wszystko normalne. Nienormalnym był faktem, że mój ojciec założył drugą rodzinę z nową partnerką. I urodziło mu się potomstwo jeszcze jak trwała Pora Złotych Liści, czyli byli tacy, jak mój brat i ja. Lisy, których ojciec nie cierpiał, pomimo że starał się tego nie pokazywać. Usadowiłem się na skałach już w jaskini, podkulając pod masywne ciało łapy i odpoczywając po dość ciężkim patrolu granic. W mojej głowie kołatały się przeróżne myśli. Ojciec, niezadowolony z buntującej się córki i swojego starszego syna nieudacznika, postanowił sobie założyć zupełnie nową rodzinę z inną kotką. Problem polegał na tym, że jego pierwsze potomstwo z nową partnerką urodziło się takie, jak jego pierwsi synowie. Pomimo sprzecznych myśli, chciałem... Chciałem bronić te małe kociaki przed takim samym losem, jaki mnie dotknął. Uchronić przed krytycznymi spojrzeniami, przed podrzucaniem do innych matek, pozostawieniem samym sobie. Nie chciałem, by kolejne potomstwo ojca było przeprowadzane przez te same męczarnie, co ja czy moja siostra.


//Lawina uwu
Re: Słoneczne Skałki
Czw 05 Sie 2021, 11:50
Lawina
Lawina
Pełne imię : Śnieżna Lawina Przechodząca przez Pasmo Gór
Grupa : Plemię Niedźwiedzich Kłów
Płeć : kocur
Księżyce : 9 [XI]
Znak Przodków : Lis
Matka : Kaczka Lecąca nad Lasem
Ojciec : Potężny Nurt Bystrego Strumienia
Wygląd : bury pręgowany tygrysio; długa sierść; duża ilość bieli; czasem można go spotkać z gałązkami i liśćmi w futrze; małe uszy rozstawione po bokach głowy; średni wzrost; niewybarwione oczy, później żółto-zielone
Multikonta : Chaber
Liczba postów : 61
Nieaktywny
https://starlight.forumpolish.com/t942-sniezna-lawina-przechodzaca-przez-pasmo-gor
A Lawinie dalej było daleko do zostania nowincjuszem, co dopiero strażnikiem lub łowcą, chociaż miał nadzieję, że ten czas minie szybko. Zobaczenie ceremonii? Nie, jeszcze nie, przed chwilą zacznął wychodzić z kociarni, oczywiście mama Kaczka go ciągle obserwowała. Zaś tata opowiadał o starszym, przyrodnim rodzeństwie, które miał akurat spotkać! Nie miał świadomości, że z inną kotką i w ogóle, ale chyba nie zamierzał się o tym dowiadywać od razu, bo po co. To dalej było rodzeństwo i musiał je kochać!
Wychylił łebek z Miękkich Półek, poczuł zimny powiew wiatru, który musnął jego długą sierść i ziewnął krótko, rozglądając się za potencjalną ofiarą do rozmowy. Zakołysał puchatym ogonem w powietrzu i podreptał w stronę głównej części obozu, a rodzicielka odprowadziła go wzrokiem upewniając się, że nic sobie biedaczyna nie zrobi, i pojawił się na Kamiennej Ziemi. Na głazach, już w jaskini leżał... biały ktoś. Miał białego ktosia w rodzinie, jak zapamiętał. Zapamiętanie jakichkolwiek imion jeszcze mogło być problematyczne dla takiego młodziaka, ale otworzył delikatnie pyszczek, obniżając brewki w skupieniu i zastanowił się. Myślał, myślał i....
ENIFEL. ENIFEL?? TO TY?? HEJ!!! — pomachał do kocura, uśmiechając się szeroko i oparł się przednimi łapkami o mniejszy kamień. — Lafina estem, wies?? Co tam? Pseskacam ci? — przedstawił się przy okazji i zamachał ogonem z podekscytowania.
Re: Słoneczne Skałki
Czw 05 Sie 2021, 11:59
Renifer
Renifer
Pełne imię : Renifer Pędzący przez Śnieżne Zaspy
Grupa : Plemię Niedźwiedzich Kłów
Płeć : kocur
Księżyce : 71 (VI)
Znak Przodków : Lis
Matka : Lekki Podmuch Wiatru Poruszający Liśćmi [NPC] [*]
Ojciec : Potężny Nurt Bystrego Strumienia [NPC]
Mistrz : Łoś Gnający przez Bór [NPC] [*], Pąk Zakwitający na Bratkowej Łące
Wygląd : Duży, masywny kocur o długim, jednolicie białym futrze i czekoladowych oczach. Posiada białe pędzelki na uszach, różowy nos i różowe opuszki łap, a także puchate łapcie. Na tylnej stronie głowy posiada bliznę po drapnięciu pazurami przez jastrzębia. Na obu bokach posiada po dwie blizny na bokach - dwie na lewym, dwie na prawym, dość szerokie i poszarpane, częściowo ukryte pod długim futrem.
Multikonta : Poranna Zorza, Kozia Łapa [KR], Rozżarzona Gwiazda [KG]
Autor avatara : polar_coons
Liczba postów : 145
Strażnik
https://starlight.forumpolish.com/t712-renifer-pedzacy-przez-sniezne-zaspy#5369
Gdy jedno z kociąt opuszczało kociarnię, Kaczka wyjrzała za nim, a jej wzrok napotkał moje brązowe tęczówki. Zacisnąłem przy tym kontakcie zęby, nie czując się komfortowo, jednak widocznie matka mojego przyrodniego rodzeństwa i moja... Nowa macocha? Uznała, że mój młodszy brat będzie ze mną bezpieczny i wróciła do reszty kociąt. O masz. Przeniosłem wzrok na burego kocura, który od razu do mnie przyleciał, zasypując mnie przywitaniami i kocięcymi krzykami. Trochę raniły one w uszy, jednak te pochodzące od młodszego rodzeństwa były mniej bolesne. Delikatnie uniosłem kąciki ust, odwzajemniając szeroki uśmiech swoim niezbyt szerokim, ale za to dość ciepłym i przyjaznym.
- Cześc... Tak, to ja. Um, tak, Lawina. I... Nie, nie przeszkadzasz. Jak chcesz, to... Możesz się dołączyć - powiedziałem, odpowiadając chyba na wszystkie pytania... Oj nie. Na jedno nie. Jednak to mogłem szybko naprawić. Kociaki mają mały czas uwagi i pewno kocurek zaraz nie będzie pamiętał o tym, że powiedział coś więcej. Przesunąłem ogonem po skale obok mnie, lekkim ruchem końcówki zapraszając na ten sam kamień, na którym leżałem. Pytanie, czy Lawina będzie w stanie się tam wdrapać.
- Ja... Dopiero co wróciłem z patrolu. Um. Bardzo dużo śniegu napadało ostatnio - powiedziałem spokojnie, nie bardzo wiedząc, o czym może rozmawiać z takim małym kociakiem. Zawsze to drugi rozmówca znajdował temat do rozmowy, który ciągnął i ja odpowiadałem dużo mniejszą ilością słów. Ale kociaki trzeba było czymś zająć. Szczególnie że Kaczka mi je powierzyła.
Re: Słoneczne Skałki
Czw 05 Sie 2021, 12:18
Lawina
Lawina
Pełne imię : Śnieżna Lawina Przechodząca przez Pasmo Gór
Grupa : Plemię Niedźwiedzich Kłów
Płeć : kocur
Księżyce : 9 [XI]
Znak Przodków : Lis
Matka : Kaczka Lecąca nad Lasem
Ojciec : Potężny Nurt Bystrego Strumienia
Wygląd : bury pręgowany tygrysio; długa sierść; duża ilość bieli; czasem można go spotkać z gałązkami i liśćmi w futrze; małe uszy rozstawione po bokach głowy; średni wzrost; niewybarwione oczy, później żółto-zielone
Multikonta : Chaber
Liczba postów : 61
Nieaktywny
https://starlight.forumpolish.com/t942-sniezna-lawina-przechodzaca-przez-pasmo-gor
Zauważył ciepły uśmiech na pyszczku Renifera, co od razu popchnęło go do działania. No, może nie działania, ale po prostu upewniło to go w tym, że jest tu mile widziany. Wysłuchał odpowiedzi starszego brata, a na zachętę do dołączenia do niego, od razu zerwał się na cztery łapy i spojrzał na głazy. Oj. Wysunął ostre pazurki i przednimi łapami zahaczył o mniejszy głaz, na który wdrapał się prawie bez problemu. Nadszedł czas na większy, w międzyczasie słuchał opowieści Renifera o jego dniu. Wrócił z patrolu.... Odwrócił nagle łebek w stronę białego i uśmiechnął się ponownie.
Esteś stasznik czy ofca? Łofca — bo najpierw to brzmiało jak owca, czego nie chciał, bo wyszłoby, że kogoś brzydko nazywa!!! A tego nie chciał, oj nie. — Bo ja ne fem czym sostać!! No suhaj, dlamat! Jak wybałes?? — spytał, patrząc się na większy głaz przed nim, który prowadził już do jaskini. Uśmiech ze smukłego pyszczka zniknął, a sam zniżył brewki w niepokoju. Nie, nie uda mu się, był zbyt mały i szybciej się zabije, a Kaczce byłoby smutno!! — Pomoses? Plooose... — dla Renifera to byłoby jedynie schylenie się i wzięcie kociaka na górę, no ale chciał spytać. Może brat był totalnie wyczerpany? Lawina mógłby siedzieć na tym głazie, mu to pasowało, tylko lepiej być przy super-mega-nowo poznanym braciszku, nie? Zastrzygł uszami i rozejrzał się po jakichś innych formach przejścia na górę, no ale to była jedyna droga. — A tak f ogóle, simno badzo na telenach? Ja bym wycymał!! — powiedział dumnie, unosząc delikatnie kąciki pyszczka, chociaż dalej z niepokojem spoglądał z dołu na głaz, który na niego czekał. No i po co komu takie małe ciało i łapki, halo?? Postawił łapkę na ścianie skały i skrzywił mordkę. Renifer, bracie, pomóż.
Re: Słoneczne Skałki
Czw 05 Sie 2021, 13:51
Renifer
Renifer
Pełne imię : Renifer Pędzący przez Śnieżne Zaspy
Grupa : Plemię Niedźwiedzich Kłów
Płeć : kocur
Księżyce : 71 (VI)
Znak Przodków : Lis
Matka : Lekki Podmuch Wiatru Poruszający Liśćmi [NPC] [*]
Ojciec : Potężny Nurt Bystrego Strumienia [NPC]
Mistrz : Łoś Gnający przez Bór [NPC] [*], Pąk Zakwitający na Bratkowej Łące
Wygląd : Duży, masywny kocur o długim, jednolicie białym futrze i czekoladowych oczach. Posiada białe pędzelki na uszach, różowy nos i różowe opuszki łap, a także puchate łapcie. Na tylnej stronie głowy posiada bliznę po drapnięciu pazurami przez jastrzębia. Na obu bokach posiada po dwie blizny na bokach - dwie na lewym, dwie na prawym, dość szerokie i poszarpane, częściowo ukryte pod długim futrem.
Multikonta : Poranna Zorza, Kozia Łapa [KR], Rozżarzona Gwiazda [KG]
Autor avatara : polar_coons
Liczba postów : 145
Strażnik
https://starlight.forumpolish.com/t712-renifer-pedzacy-przez-sniezne-zaspy#5369
Obserwowałem, jak młody kocurek się wdrapuje dość niezdarnie. Jak to mały kociak, nie posiadał jeszcze odpowiedniego ciała do takich działań, chociaż zaskoczyło go to lekko, jak wdrapał się na większy głaz. To było akurat imponujące.
- Jestem strażnikiem - odpowiedziałem, czując dumę podczas wypowiadania tych słów. Cieszyłem się, że mogłem swojemu... Młodszemu rodzeństwu powiedzieć, że jestem strażnikiem, nie nowicjuszem. To było niezwykłe uczucie i pewno większość kotów nie przywiązywała do tego uwagi, jednak ja, który większość swojego życia spędził na randze nowicjusza... Byłem po prostu z tego dumny i cieszyłem się niezmiernie, że mogłem mówić o sobie jak o dorosłej osobie. W końcu.
- Wiesz... To Wieszcz ci wybiera twoją ścieżkę. No i myślę, że jak będziesz mieć więcej księżyców, to na pewno będziesz wiedział, co chcesz robić. I... Możesz też Wieszczowi podpowiedzieć, co chciałbyś robić w życiu - odpowiedziałem spokojnie, przekazując podstawowe informacje. W wieku jednego księżyca ciężko jest cokolwiek wybrać. Sam nie sądziłem, że z moją ścieżką łowcy będą takie problemy, ale koniec końców okazało się, że ranga strażnika jest dla mnie po prostu bardziej odpowiednia.
- Ja-Jasne, już ci pomagam - powiedziałem, podnosząc się na potężnych łapach, po czym chwyciłem delikatnie Lawinę za kark, podsadzając go na skałę, do której chciał się dostać, po czym sam usadowiłem się na niej tak, jak wcześniej. W tej części jaskini było dość chłodno, jednak mi ten delikatny mróz nie przeszkadzał. Moje gęste futro było stworzone do takich temperatur
- Zimno... Nie jakoś bardzo, bo bywało zimniej, ale lepiej nie wychodź. Nie chcemy znaleźć żadnego zamarzniętego kociaka na terenach. No i trochę śniegu napadało - powiedziałem, trochę się rozgadując, chociaż nie spuszczałem burego z oczu, gotów zareagować, gdyby jakiś głupi pomysł przyszedł mu do głowy. W końcu... Byłem obecnie za niego odpowiedzialny, a pomimo że miałem mieszane uczucia co do nowej rodziny swojego ojca... Nie chciałem, by mojemu przyrodniemu rodzeństwu, którzy dzielą podobny los, jak mój, coś się stało. Szczególnie przez moją nieuwagę.
Re: Słoneczne Skałki
Czw 05 Sie 2021, 17:59
Lawina
Lawina
Pełne imię : Śnieżna Lawina Przechodząca przez Pasmo Gór
Grupa : Plemię Niedźwiedzich Kłów
Płeć : kocur
Księżyce : 9 [XI]
Znak Przodków : Lis
Matka : Kaczka Lecąca nad Lasem
Ojciec : Potężny Nurt Bystrego Strumienia
Wygląd : bury pręgowany tygrysio; długa sierść; duża ilość bieli; czasem można go spotkać z gałązkami i liśćmi w futrze; małe uszy rozstawione po bokach głowy; średni wzrost; niewybarwione oczy, później żółto-zielone
Multikonta : Chaber
Liczba postów : 61
Nieaktywny
https://starlight.forumpolish.com/t942-sniezna-lawina-przechodzaca-przez-pasmo-gor
Jest strażnikiem! Ojej! Lawina aż wziął głośniejszy wdech z wrażenia, zauważając też dumę, z którą Renifer podzielił się tą informacją. Pokiwał energicznie głową, ciesząc się bardzo ze szczęścia brata.
Ale SUPE! Jeju, to usi być flajjda! Walcys?? Na pewno umies!! SUPE ze mam b-ata stasznika! — skomentował podekscytowany, dreptając przednimi łapami w miejscu. Wysłuchał następnie wypowiedzi o Wieszczu, który wybiera ścieżki, ale też można mu szepnąć na uszko pare podpowiedzi. — FAAJNIE. Ej, ale jeśli bede iśśść do Wiesca, to bonć ze mnom... ploose. Jesteś SUPE, a z takim blaatem dobze się pokazać. Moze nie naksycy albo coś, no wies, fole być psygotowany — zaproponował Reniferowi, dając mu też pewne komplementy i uśmiechnął się, unosząc kąciki pyszczka. — I mam nacieje, ze wybio-e. Bo telaz.... no nic! Nic, a nic — położył łapkę na puchatej klatce piersiowej, jakby chciał potwierdzić powagę i dramat tej sytuacji. Te życie kociaka było trudne, ciałko za małe, nigdzie się nie wespniesz bez pomocy, masz takie problemy, jak właśnie Lawina i... i co jeszcze. Nie można wychodzić z obozu, o, ale to podpunkt do małego ciała.
O wiele większy od niego brat chwycił go za kark i podsadził na skałę, na co Lawina zaśmiał się wesoło. A może pisnął? Trudno określić ten dźwięk, ale na pewno był on spowodowany dobrymi emocjami. Od razu przysiadł tuż przy Reniferze, patrząc się przez chwilę na jego futro. Było takie... jasne. Lawina też takie miał, ale biel nie okrywała całego jego ciała.
Pefnie cie nie fidać w śniegu, co?? — rzucił luźno, unosząc wzrok na pysk brata. Aż chciało się go przytulić, no ale nie mógł tak bez zgody, a nie chciał jeszcze się pytać. Jeszcze. Zachichotał krótko na polecenie strażnika i skinął głową. — Nie znajciecie, nie maltf sie. Fyjde jak bede... DUUUZI. Jak ty!! — zapewnił, a widział, jak czekoladowy wzrok wywiercał w jego częściowo burym futerku dziurę. Zawinął ogon wokół siebie. — Bede tez SILNY. No bo wies, to sie zawse psydaje. Poucys mnie falki kiedyś?? MOZE MNIE BĘDZIES UCYŁ?? OOOO — rozmyślił się głośno, wpadając na takowe pomysły.
Re: Słoneczne Skałki
Wto 10 Sie 2021, 13:56
Renifer
Renifer
Pełne imię : Renifer Pędzący przez Śnieżne Zaspy
Grupa : Plemię Niedźwiedzich Kłów
Płeć : kocur
Księżyce : 71 (VI)
Znak Przodków : Lis
Matka : Lekki Podmuch Wiatru Poruszający Liśćmi [NPC] [*]
Ojciec : Potężny Nurt Bystrego Strumienia [NPC]
Mistrz : Łoś Gnający przez Bór [NPC] [*], Pąk Zakwitający na Bratkowej Łące
Wygląd : Duży, masywny kocur o długim, jednolicie białym futrze i czekoladowych oczach. Posiada białe pędzelki na uszach, różowy nos i różowe opuszki łap, a także puchate łapcie. Na tylnej stronie głowy posiada bliznę po drapnięciu pazurami przez jastrzębia. Na obu bokach posiada po dwie blizny na bokach - dwie na lewym, dwie na prawym, dość szerokie i poszarpane, częściowo ukryte pod długim futrem.
Multikonta : Poranna Zorza, Kozia Łapa [KR], Rozżarzona Gwiazda [KG]
Autor avatara : polar_coons
Liczba postów : 145
Strażnik
https://starlight.forumpolish.com/t712-renifer-pedzacy-przez-sniezne-zaspy#5369
- Tak, głównym zadaniem strażników jest walka i obrona plemienia przed zagrożeniami i drapieżnikami. Ochraniamy obóz, oznaczamy granice i dbamy o to, by łowcom na polowaniach się nic nie stało – odpowiedziałem z uśmiechem, widząc, że buremu kocurowi się spodobał fakt, że byłem strażnikiem. Było to… Miłe. Kontakty z innymi kotami, które mnie nie oceniały przez pryzmat znaku przodków, były przyjemne. Szczególnie że teraz kontaktowałem się z własnym rodzeństwem.
- Jeśli będziesz chciał iść do Wieszcza… Jasne, że z tobą pójdę. I… Wieszcz raczej nie krzyczy. To naprawdę przyjazny kot – powiedziałem, chociaż nie byłem pewny co do tego pomysłu. Sam wolałem załatwiać swoje sprawy samodzielnie, podobnie było z tym, jak szedłem do Wieszcza po zmianę rangi. Jednak być może Lawina potrzebował wsparcia kogoś bliskiego… Jeśli tak, to zawsze będę, by pomóc swojemu młodszemu rodzeństwu.
- Też jak byłem mały, to nie mogłem się zdecydować… Ale Wieszcz zdecydował za mnie, ale to nie była ścieżka, którą chciałem podążać – odpowiedziałem, dzieląc się częścią swojej historii. Już mnie aż tak nie bolała, szczególnie jak owijałem nieprzyjemne wydarzenia w łagodnie brzmiące słowa.
Gdy kociak wydał z siebie wysoki dźwięk, przestraszyłem się. Bałem się, że coś mu zrobiłem swoimi szczękami, nieodpowiednio go chwyciłem, przypadkowo zraniłem czy cokolwiek mogło mu się stać podczas podnoszenia. Gdy położyłem burego, uważnie obejrzałem okolice jego karku, jednak nie zauważyłem żadnych krwawych śladów, na co wypuściłem ze świstem wstrzymywane powietrze. Jak tak dalej pójdzie, to mi serce stanie. Gdy Lawina usiadł koło mnie, przesunąłem ogon w jego stronę, osłaniając go puchatą kitą od wiatru z zewnątrz jaskini.
- Noo... Ciężko jest mnie zobaczyć, ale jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło, żeby ktoś mnie nie zauważył – odpowiedziałem z cichym chichotem. Pora Białych Zasp zdecydowanie bardziej pasowała do mojego wizerunku, łatwiej mi się wtedy polowało, pomimo tego, że zwierzyna była czujniejsza i większość z nich była pochowana. To jest w sumie moja pierwsza pora mrozów, którą przeżywam jako strażnik. Na słowa, że wyjdzie, gdy będzie duży, zachichotałem cicho. Oj, kocięta są jednak bardzo pocieszne.
- Nie musisz rosnąć aż tak duży, jak ja. Będziesz mógł wychodzić, jak tylko zostaniesz mianowany na nowicjusza, poznasz tereny plemienia razem ze swoim mistrzem i będziesz się uczył walki lub polowania – powiedziałem spokojnie z uśmiechem, który praktycznie nie schodził mi z mordy. Może jednak rozmowa z kociakami nie była taka zła? Nie miałem w tym zbytniego doświadczenia, jednak… To nie było nic, czego nie mogłem zdobyć, prawda? Szczególnie że matka miotu, Kaczka, zaufała mi na tyle, by pozostawić jednego z nich pod moją opieką…
- To prawda, siła jest dość ważna. I… Jasne, jak tylko trochę podrośniesz, to cię pouczę… I tak, fajnie by było, ale wiesz, to zależy od woli Wieszcza – odpowiedziałem na wszystkie słowa w kupie i aż mi się ciepło w klatce piersiowej zrobiło, gdy młody Lawina uznał, że fajnie by było, gdybym go szkolił. Tak… Zdecydowanie by było fajnie. Nigdy nie czułem się tak doceniony przez… Kogokolwiek, a tu proszę. Wystarczyła jedna rozmowa z małym kociakiem.
Re: Słoneczne Skałki
Czw 12 Sie 2021, 07:49
Lawina
Lawina
Pełne imię : Śnieżna Lawina Przechodząca przez Pasmo Gór
Grupa : Plemię Niedźwiedzich Kłów
Płeć : kocur
Księżyce : 9 [XI]
Znak Przodków : Lis
Matka : Kaczka Lecąca nad Lasem
Ojciec : Potężny Nurt Bystrego Strumienia
Wygląd : bury pręgowany tygrysio; długa sierść; duża ilość bieli; czasem można go spotkać z gałązkami i liśćmi w futrze; małe uszy rozstawione po bokach głowy; średni wzrost; niewybarwione oczy, później żółto-zielone
Multikonta : Chaber
Liczba postów : 61
Nieaktywny
https://starlight.forumpolish.com/t942-sniezna-lawina-przechodzaca-przez-pasmo-gor
Z pyszczka kocięcia wydobyło się mruknięcie zamyślenia, słuchając starszego brata z wielką uwagą. W końcu nie zawsze będzie mógł pogadać ze strażnikiem i go tak wypytać o rzeczy! Renifer odpowiadał na wszelkie wątpliwości Lawiny, co samemu buraskowi bardzo się podobało i pasowało. Może będzie mu łatwiej wybrać?
SUPEL!! — miauknął zadowolony, gdy białofutry zgodził się na jego propozycję. W sumie to sam nie wiedział, czy potrzebowałby wtedy wsparcia, ale trzeba zawsze być w gotowości. Wieszcz okazał się przyjaznym kotem, więc jeszcze lepiej dla Lawiny, a ten ufał Reniferowi. — Kurce, psykro mi! Ale telaz jesteś kimś tez MEGA waznym i lubis to, wienc supe!! — wyszczerzył ząbki, chcąc jakkolwiek pocieszyć brata, który chyba nawet tego nie potrzebował. Przecież już od dłuższego czasu miał zmienioną rangę.
Kocię ponownie przyjrzało się futru towarzysza, obniżając brewki w skupieniu. Przecież było takie jasne, a śnieg też był jasny! Polowanie z takim futrem w Porze Białych Zasp pewnie miało swoje większe plusy. Zastrzygł uszami i jedną przednią łapę położył na tej Renifera i uśmiechnął się.
Duzi jesteś. DUUZI. Pac na tom apke. Wielkom mas — skomentował, po czym przybrał pozycję  sprzed chwili, czyli usiadł najzwyczajniej w świecie. — Chciałpym yć jusz duuzi, wies? I być tym... no... nooofi-juszem — westchnął cicho, mając na myśli to, że potrzebował pomocy w, na przykład, wspinaniu się. Małe ciało zaczynało być irytujące, gdy tylko nauczył się chodzić i biegać. Niepraktyczne. — Łaał... pefnie te-eny som duze. Chętnie je zobace. A znas jakiekoś jesce supe-mega stasznika? Albo ofce. Łofce. Kto cie ucył? — spytał niezwykle zaciekawiony, utrzymując wesołą minę, a niewybarwione oczy Lawiny wręcz zabłyszczały. Nie wiedział czemu, lecz chciał zapamiętać większość imion kotów w Plemieniu i ich rangi. Przesunął puchatym ogonem po chłodnej, kamiennej powierzchni i uniósł wzrok na pysk Renifera. Gdy tylko ogłosił chęć do uczenia Lawiny... ten wyszczerzył zęby i z nadzieją spoglądał na brata.
SUPE. SUUPE. Moze zalezy, ale ja moke załłatfić! No wies, taki supe bat i by mnie ucył... Wiesc by sie zgomdził!!! Na pefno — obiecał i zatuptał przednimi łapami w ziemię z ekscytacji. Mogliby spędzić jeszcze więcej czasu!
Re: Słoneczne Skałki
Pon 30 Sie 2021, 13:28
Renifer
Renifer
Pełne imię : Renifer Pędzący przez Śnieżne Zaspy
Grupa : Plemię Niedźwiedzich Kłów
Płeć : kocur
Księżyce : 71 (VI)
Znak Przodków : Lis
Matka : Lekki Podmuch Wiatru Poruszający Liśćmi [NPC] [*]
Ojciec : Potężny Nurt Bystrego Strumienia [NPC]
Mistrz : Łoś Gnający przez Bór [NPC] [*], Pąk Zakwitający na Bratkowej Łące
Wygląd : Duży, masywny kocur o długim, jednolicie białym futrze i czekoladowych oczach. Posiada białe pędzelki na uszach, różowy nos i różowe opuszki łap, a także puchate łapcie. Na tylnej stronie głowy posiada bliznę po drapnięciu pazurami przez jastrzębia. Na obu bokach posiada po dwie blizny na bokach - dwie na lewym, dwie na prawym, dość szerokie i poszarpane, częściowo ukryte pod długim futrem.
Multikonta : Poranna Zorza, Kozia Łapa [KR], Rozżarzona Gwiazda [KG]
Autor avatara : polar_coons
Liczba postów : 145
Strażnik
https://starlight.forumpolish.com/t712-renifer-pedzacy-przez-sniezne-zaspy#5369
Odpowiedziałem kiwnięciem głową na entuzjastyczne słowa burego. Tak, robiłem to, co lubiłem, dobrze mi było na pozycji strażnika, walcząc z zagrożeniami i oznaczając granice. Zdecydowanie lepiej mi szło, niż szkolenie na łowcę, gdzie polowanie nie było moją mocną stroną i cieszyłem się, że mogłem zmienić ścieżkę. Poczułem dotyk mojego młodszego brata na swojej łapie, na którą spuściłem wzrok i zobaczyłem taką małą łapkę na moim ogromnym łapsku. Otworzyłem lekko pysk, nie mogąc zrozumieć, co to za dziwne emocje we mnie krążą. Był taki… Mały. Delikatny i wrażliwy. Chciałem go ochronić przed każdym niebezpieczeństwem, jakie mogło na niego czyhać, jak i również pozwolić młodemu liskowi być beztroskim kocięciem jak najdłużej. By miał lepsze dzieciństwo, niż ja czy mój brat z miotu. Podniosłem wzrok na jego pyszczek, uśmiechając się delikatnie i chichocząc cicho pod nosem.
- Wkrótce urośniesz. Stanie się to szybciej, niż ci się wydaje – odpowiedziałem, będąc pewnym, że kocurek na pewno szybko wyrośnie na praktycznie dorosłego kota. Zawsze ten czas mija bardzo szybko. Na przykładzie kociąt Wieszcza, dopiero co były świeżo narodzone, grzejące się u boku Gałązki, a już są praktycznie dorosłymi kotami.
- Znam praktycznie wszystkich strażników oraz łowców w plemieniu… Uczyła mnie Pąk Zakwiatający na Bratkowej Łące, taka szara kotka bez oka… Jest jeszcze Gałązka Targana przez Wiatr, buro-biała kotka z potarganym futerkiem, jest też partnerką obecnego Wieszcza. No i ze strażników jest jeszcze Mżawka Szepcząca o Świcie, szaro-czarna kotka z połową pyska szarą i w połowie czarną oraz Królik Kicający ku Kwiecistej Kniei, chyba jeden z największych strażników, jest taki szaro-biały… A z łowców na pewno poznałeś Taflę Jeziora Zmąconą przez Płatek Śniegu, twoją starszą siostrę… Jest jeszcze Zając Nurkujący w Norze na Wrzosowisku, który jest bratem Królika… I Orzeł Szybujący wśród Górskich Szczytów, która tez jest łowczynią. No i oczywiście są również twoi rodzice – opowiedziałem z delikatnym uśmiechem, jak wygląda ich obecny skład. Chciałbym, żeby wkrótce się powiększył, szczególnie o nowych łowców, którzy będą w stanie wziąć pod swoją opiekę nowicjusza, bo Tafla, pomimo że by się bardzo starała, na dłuższą metę się wykończy z dodatkowymi podopiecznymi. W takich chwilach trochę żałowałem, że nie kontynuowałem swojego treningu, jednak… Jako strażnik czułem się dużo bardziej spełniony.
- Ale wiesz… Nawet jak powie, że inna ścieżka dla ciebie jest przeznaczona, to i tak nie ma problemu, żebyśmy spędzali ze sobą więcej czasu. W końcu… Każdy łowca powinien chodzić ze strażnikiem na polowania w razie czego, prawda? – powiedziałem, chcąc utwierdzić kociaka w przekonaniu, że nawet jeśli zostanie łowca, to nie będzie to miało wpływu na to, ile czasu by ze sobą spędzali. Oczywiście jak Lawina zacznie trening, a ja dostanę… Nowicjuszy pod opiekę, to będzie tego czasu mniej, ale… Zawsze znalazłbym czas dla swojego brata.
- No i nieważne, co by się działo… Zawsze możesz do mnie przyjść i pogadać – dodałem do poprzedniej wypowiedzi. Chciałem, by bury czuł się w plemieniu bezpiecznie, by miał kogoś, do kogo mógłby przyjść, gdyby miał zły dzień lub jak ktoś by mu zaczął dokuczać.
Re: Słoneczne Skałki
Sob 04 Wrz 2021, 19:58
Lawina
Lawina
Pełne imię : Śnieżna Lawina Przechodząca przez Pasmo Gór
Grupa : Plemię Niedźwiedzich Kłów
Płeć : kocur
Księżyce : 9 [XI]
Znak Przodków : Lis
Matka : Kaczka Lecąca nad Lasem
Ojciec : Potężny Nurt Bystrego Strumienia
Wygląd : bury pręgowany tygrysio; długa sierść; duża ilość bieli; czasem można go spotkać z gałązkami i liśćmi w futrze; małe uszy rozstawione po bokach głowy; średni wzrost; niewybarwione oczy, później żółto-zielone
Multikonta : Chaber
Liczba postów : 61
Nieaktywny
https://starlight.forumpolish.com/t942-sniezna-lawina-przechodzaca-przez-pasmo-gor
Renifer wyglądał na nieco zaskoczonego, jednak Lawina nie mógł określić, czy była to ta wesoła wersja, czy wręcz przeciwnie. Zbytnio się tym nie przejął, zajął się głównie porównywaniem swojej małej łapy do tej wielkiej brata. A po chwili rozmówca się uśmiechnął i nawet zaśmiał! Buras uniósł kąciki pyszczka jeszcze szerzej, po czym uniósł pyszczek, a wzrok skupił na oczach białofutrego. Wkrótce wyrośnie? Ten czas wydawał się dłużyć i dłużyć, a niby miało być szybko! Zmarszczył brwi niezadowolony, jednak po chwili jego wesoła mina wróciła i przytulił się do łapy brata. Bo czemu nie? Westchnął cichutko i zastrzygł uszyma na wypowiedź Renifera, która zawierała w sobie sporą ilość imion.
Co jakiś czas kiwał głową, chcąc pokazać to, że faktycznie słuchał, a jego głowa pracowała na największych obrotach. W końcu przydałoby się to wszystko zapamiętać, przynajmniej w większości! Lawina uśmiechnął się delikatnie, przymykając oczy i dalej był przytulony do łapy starszego brata. Mlasnął cichutko, po czym ziewnął i otworzył ślepia, mrugając przez chwilę powoli.
Kuce, duzo tego. ZAPAMIETAM!!! Zeby nie by-o! Dzienki Enifel — powiedział, a końcówka jego burego ogona uderzała lekko podłoże co jakiś czas. Nie musiał się martwić, że zostanie źle przyjęty w plemieniu jako nowicjusz, prawda? Jego rodzina zasługiwała na same pochwały!... Może oprócz ojca, który swoimi metodami wychowawczymi nie wymiatał, jednak obowiązki wypełniał dumnie i regularnie. Starsze rodzeństwo mogło go przygarnąć pod swoje skrzydła, wspierać młodego Lawinę, by ten nie spotkał żadnego zła.
Ocyfiście!!! Censto bede do ciebie psychocić, BLAT!!!!! Jesteś SUPE — powiedział mało przytomny, uśmiechając się coraz słabiej, jednak unosił kąciki pyszczka uparcie. Czuł, że robi się zmęczony i w ogóle senny. Wziął głębszy wdech, po czym ziewnął przeciągle i mocniej przytulił się do brata, opierając się na jego łapie. No i tak właśnie zasnął przy swoim bracie, który prawdopodobnie słyszał już cichutkie pomrukiwanie pod nosem Lawiny.

zt! <3
Re: Słoneczne Skałki
Sponsored content

Skocz do: