IndeksIndeks  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

 :: 
Ziemie Niczyje
 :: Gniazda Dwunogów
Centrum
Pon 11 Sty 2021, 18:44
Światło Gwiazd
Światło Gwiazd
Grupa : Gwiezdny Klan
Płeć : kocur
Księżyce : nieskończone
Matka : srebrna skórka
Ojciec : gwiezdny pył
Wygląd : utkany z gwiazd
Multikonta : administracja
Liczba postów : 1269
Administracja
https://starlight.forumpolish.com
Za „centrum” Gniazd Dwunogów uznaje się leżącą na środku łąkę o eliptycznym kształcie, część której zajmuje kościół z przylegającym do niego cmentarzem. Jest to wspólna własność wsi – jest wykorzystywana jako pastwisko dla krów, kóz i owiec, miejsce spotkań i dziecięcych zabaw, a czasami również jako miejsce targów. Centrum otaczają drogi, wzdłuż których znajdują się inne budowle.

Rodzaje terenu: przydroża i okolice domów dwunogów; łąki, pola
Re: Centrum
Sro 03 Mar 2021, 18:34
Kłoda
Kłoda
Grupa : Samotnicy
Płeć : kotka
Księżyce : 33 [IV]
Matka : Śnieżyca [?]
Ojciec : Kłak [*]
Mistrz : Pajęczyna [*]
Partner : Energia.
Wygląd : Wysoka, długowłosa kotka o kremowej sierści na ciele. Jej czoło, policzki, uszy i ogon są niebieskie, a całe łapy, brzuch, szyja, kryza, część policzków i pyszczek otacza biel, sięgająca strzałką również na czoło. Ma błękitne oczy.
Multikonta : Kiełkująca Łapa [Wicher]
Autor avatara : aurorapurr
Liczba postów : 117
Nieaktywny
https://starlight.forumpolish.com/t336-kloda
Z racji iż dzisiejszego dnia padał lekki śnieżek, Kłoda wybiegła radośnie ze Stodoły i zaczęła podskakiwać w biegu, próbując złapać spadające wciąż z nieba drobne płatki śniegu, jak gdyby była małym kociakiem. Co prawda to nie była jej pierwsza zima w życiu, jednak mimo wszystko, Pora, w której pada śnieg była jedną z jej ulubionych pór roku! Może nie była taka kolorowa jak Pora, w której spadają liście, ale Kłodzie zawsze kojarzyła się ona z dwiema rzeczami - Z jej dzieciństwem i z jej matką, Śnieżycą. W końcu nawet imię ciemniejszej pointki nawiązywało do zimy, nie?
Kłoda brykała sobie po śnieżnej łączce, to łapiąc śnieżynki, to turlając się w śniegu, a to zerkając co kilka chwil na przechodzących obok różnych Słomiaków, których było mniej niż zazwyczaj, zważywszy na zimną temperaturę na dworze.

//Łosia Łapa. Centrum 666622330

_________________
꧁꧂

֍  i saw it in your E Y E S  ֍
i saw the creature deep inside
You  opened  up  your  cage
p a t h e t i c      i n s e c t

Re: Centrum
Sro 03 Mar 2021, 20:43
Łosi Ryk
Łosi Ryk
Grupa : Klan Rzeki
Płeć : kotka
Księżyce : 63 [sierpień]
Matka : Astrowa Grań [NPC]
Ojciec : Czarne Jezioro [NPC]
Mistrz : Wilczy Język [NPC], Krzywa Gwiazda
Wygląd : niska i krępa, krótkowłosa kotka; czarny złoty ticked z zielonymi oczami oraz ciemniejszym ogonem i pędzelkami na uszach; porusza się dość niezgrabnie; małe i krótkie blizny na przednich łapach i brzuchu
Multikonta : Drozdowa Łapa
Autor avatara : benia
Liczba postów : 252
Wojownik
https://starlight.forumpolish.com/t548-losia-lapa#3709
Z dnia na dzień kotka coraz bardziej przekonywała się do częstszych wizyt na osiedlu. Udawało jej się spotykać interesujące koty, ale nie takie, które wręcz marzyły o tym, by wdać się w jakąś bójkę albo próbować zastraszania. Ponadto nikt już nie łączył jej wizerunku z kradzieżami zwierzyny z tych okolic. Jeśli kiedyś miał nadejść czas, by zadbać o swoją reputację wśród lokalnych kotów, czymś się im przysłużyć, zaprzyjaźnić - po prostu wyjść z ukrycia - to teraz. Lepiej zaryzykować i coś zyskać, niż nie robić nic. Wymyśliła, że podejdzie na tyły Gniazd i rozejrzy się po nich, kierując się przez Centrum. Już z daleka widziała, że nie jest tu sama, ale sylwetka obcego kota wyginała się na różne sposoby, skakała, tarzała się, wyglądało to jak dziwna i nieskuteczna technika polowania. Nie była to jej sprawa, do momentu kiedy przechodząc przez ośnieżoną łąkę, nie została obsypana lawiną śniegu! No, może lawina to przesada, ale tak właśnie się poczuła, kiedy biały puch znalazł się na jej pysku i boku.
Co ty wyprawiasz! — syknęła, odskakując od długowłosej i otrzepując się. Dopiero po tym rozluźniła się nieco, wciąż patrząc na nią poprzez przymrużone oczy. Była bardzo ładna. Miała długie, puszyste futro, błękitne oczy i przewyższała ją wzrostem. No i była, w jej pierwszej ocenie, bardzo ruchliwa i infantylna. — Jeszcze nie widziałam dorosłego samotnika bawiącego się w śniegu jak kocię — rzuciła do niej albo sama do siebie, nie wiedziała i niezbyt ją to obchodziło. Nie była bardzo zła, ale oberwanie śniegiem było niemiłym zaskoczeniem, a reagowanie na takie rzeczy ciepłym uśmiechem było nie w jej stylu. Od razu wolała wyrazić to, co miała na języku, ale kto wie, przeprosiny mogą wystarczyć, by załagodzić sytuację. Chyba, że trafiła na kogoś, kto tak jak ona ma trudności z wypowiedzeniem tego słowa...
Re: Centrum
Nie 07 Mar 2021, 13:57
Kłoda
Kłoda
Grupa : Samotnicy
Płeć : kotka
Księżyce : 33 [IV]
Matka : Śnieżyca [?]
Ojciec : Kłak [*]
Mistrz : Pajęczyna [*]
Partner : Energia.
Wygląd : Wysoka, długowłosa kotka o kremowej sierści na ciele. Jej czoło, policzki, uszy i ogon są niebieskie, a całe łapy, brzuch, szyja, kryza, część policzków i pyszczek otacza biel, sięgająca strzałką również na czoło. Ma błękitne oczy.
Multikonta : Kiełkująca Łapa [Wicher]
Autor avatara : aurorapurr
Liczba postów : 117
Nieaktywny
https://starlight.forumpolish.com/t336-kloda
Biały puszek sypał się dookoła Szlajaczki, natrafiając tym samym na inną, złotowłosą Szlajaczkę i odrobinę ją obsypując. Pointka zastrzygła lekko uszyma, słysząc syknięcie ze strony zielonookiej nieznajomej, po czym zatrzymała się na moment i wstała, otrzepując futerko z płatków śniegu, które i tak ciągle były widoczne głównie na pręgowanym ogonie i niebieskim czółku kotki.
- Ojej, wybacz, nie widziałam Cię, za bardzo się wczułam w zabawę. - Przyznała po krótkiej chwili, a z jej pyszczka wydobyło się rozbawione mruczenie, podczas gdy ta przeciągnęła się mocno, powodując głośnie trzeszczenie śniegu pod jej łapami.
- No, to teraz już widzisz! - Zaśmiała się przyjaźnie w stronę niskiej koteczki, po czym usiadła i owinęła ogon wokół łap, strzygąc z zaintrygowaniem uszami. - Czej, czej, powiedziałaś, ,,Samotnika"? - Spytała po chwili. - Jesteś z Klanów? - Dodała po chwili kolejne pytanie, gdy przypomniało jej się, jak Szlajaków nazywali Lodowy Potok, Jastrzębia Łapa oraz Tonące Słońce. Nie przypominała sobie, aby kiedykolwiek spotkała innego kota, nie klanowego, który używa takiego określenia. A może jednak takie istniały? Kto wie... Na pewno nie ona.

_________________
꧁꧂

֍  i saw it in your E Y E S  ֍
i saw the creature deep inside
You  opened  up  your  cage
p a t h e t i c      i n s e c t

Re: Centrum
Sob 13 Mar 2021, 13:50
Łosi Ryk
Łosi Ryk
Grupa : Klan Rzeki
Płeć : kotka
Księżyce : 63 [sierpień]
Matka : Astrowa Grań [NPC]
Ojciec : Czarne Jezioro [NPC]
Mistrz : Wilczy Język [NPC], Krzywa Gwiazda
Wygląd : niska i krępa, krótkowłosa kotka; czarny złoty ticked z zielonymi oczami oraz ciemniejszym ogonem i pędzelkami na uszach; porusza się dość niezgrabnie; małe i krótkie blizny na przednich łapach i brzuchu
Multikonta : Drozdowa Łapa
Autor avatara : benia
Liczba postów : 252
Wojownik
https://starlight.forumpolish.com/t548-losia-lapa#3709
Po zrzuceniu z siebie białego puchu, Łosia Łapa wyprostowała się, widocznie zastanawiając co zrobić dalej. Mogłaby po prostu prychnąć na kotkę i odejść, ale że spotkała kogoś pozytywnie nastawionego, znów się do niej zwróciła.
Aha, no to wybaczam — w odpowiedzi uśmiechnęła się pod nosem, co natychmiast skorygowała, powracając do neutralnego wyrazu pyska. Nie będzie się szczerzyć do kogoś, kto jak gdyby nigdy nic hasał sobie w miejscu takim jak to i nie zważał kompletnie na nikogo. Ale czy to jej wina, że energia kotki była dziwnie zaraźliwa? — Ale na przyszłość może uważaj. Znam koty, które by nie wybaczyły — dodała, usuwając z futra na piersiach ostatnie płatki śniegu. W istocie nie trzymała się z żadnymi kotami, które pasowałyby do tego, co powiedziała kotce, ale nie kłamała. W klanie, szczególnie podczas kryzysu, mało kto miał cierpliwość do takich rzeczy. Zastanawiające, co zrobiłby dla przykładu Wilczy...nie, nikt. Po co w ogóle myśleć o takich rzeczach, kiedy ma się własny charakter i sumienie. Kotka postanowiła nie siadać na śniegu, nie zamierzała rozmawiać długo z kotką, którą spotkała tak naprawdę przez przypadek. Poruszyła jednak ogonem z zaintrygowaniem - długowłosa połączyła określenie "samotnik" z pochodzeniem klanowym? Nieźle.
Nie, ale urodziłam się w klanie. Tutaj samotnicy nazywają się jakoś inaczej? — uznała, że warto to wiedzieć, w razie gdyby kiedyś zdecydowała się nie ujawniać niczego o sobie...ze względów bezpieczeństwa, albo coś.

_________________
Centrum 5TEnUxH
Re: Centrum
Sro 31 Mar 2021, 11:26
Kłoda
Kłoda
Grupa : Samotnicy
Płeć : kotka
Księżyce : 33 [IV]
Matka : Śnieżyca [?]
Ojciec : Kłak [*]
Mistrz : Pajęczyna [*]
Partner : Energia.
Wygląd : Wysoka, długowłosa kotka o kremowej sierści na ciele. Jej czoło, policzki, uszy i ogon są niebieskie, a całe łapy, brzuch, szyja, kryza, część policzków i pyszczek otacza biel, sięgająca strzałką również na czoło. Ma błękitne oczy.
Multikonta : Kiełkująca Łapa [Wicher]
Autor avatara : aurorapurr
Liczba postów : 117
Nieaktywny
https://starlight.forumpolish.com/t336-kloda
Pointka uśmiechnęła się szerzej na słowa nieznajomej, złotej koteczki. Na szczęście jej wina została jej wybaczona, więc nie musiała się martwić. Chociaż w sumie aż tak bardzo się nie zamartwiała, w końcu wybaczy czy nie, świat się nie zawali. A z resztą przecież by jej nie wypominała tego błędu do końca życia, nie?
- Serio? - Miauknęła, na chwilę odwracając wzrok błękitnych oczek i wbijając go w niebo w zastanowieniu, po czym lekko wzruszyła ramionami. W sumie racja, zdarzały się takie osoby. Chociaż w życiu Kłody jak dotąd niewiele kotów chciało ją, hm, zaatakować? Bo co niektóre nadpobudliwe koty mogłyby chyba nawet ją zaatakować za takie zasypanie śniegiem? Ale kto tam ich wie.
- O! A w którym? W Klanie Wichru czy Gromu? - Tak, Gromu. W końcu przestała mylić żółtych z grzmotem. - Aaaa, nie wiem. Znaczy, zapewne niektórzy by mogli tak ich nazywać, ale ja jak dotąd spotkałam tylko koty z Klanów, które tak ich nazywały. Ja nazywam ich Słomiakami. - Odparła na pytanie Łosiej Łapy, ponownie wzruszając delikatnie ramionami, jednak z jej pyszczka nie schodził radosny uśmieszek. - A tak w ogóle, to czemu już nie jesteś w Klanie? - Spytała z lekka zdziwiona.

_________________
꧁꧂

֍  i saw it in your E Y E S  ֍
i saw the creature deep inside
You  opened  up  your  cage
p a t h e t i c      i n s e c t

Re: Centrum
Sob 10 Lip 2021, 14:52
Mokra Łapa
Mokra Łapa
Grupa : Samotnicy
Płeć : kocur
Księżyce : 6 [Lipiec 2021]
Matka : Modraszkowa Pieśń [NPC] [*]
Ojciec : nieznany
Partner : wędrówka do Rzeki
Wygląd : Duży, długowłosy, rudy, tygrysiopręgowany z bielą na łapach, brzuchu, szyi oraz pysku i ciemno bursztynowymi oczyma.
Multikonta : Kłoda [Samotnik] ; Kiełkujące Ziarno [Wicher] ; Focza Łapa [Gwiezdni]
Autor avatara : MoMo
Liczba postów : 25
Gwiezdny Klan
https://starlight.forumpolish.com/t907-kaczorek#9752
Rudy kociak wybiegł szybko z chaty należącej do Popioła, Ody oraz Dimy. W główce wirowały mu cały czas wskazówki od starszego kocura odnośnie dostania się do zamieszkałych aktualnie przez Klan Rzeki Terenach. Najpierw musiał dojść do... Drzewnego Pomostu. To była najszybsza droga aby dostać się do okolic Żwirowej Ścieżki. Upewnić miał się jednak, czy da radę się wspiąć na opadłe drzewo. Bo mimo wszystko wciąż był zaledwie czteromiesięcznym kociakiem, nie było pewności, czy uda mu się wejść nawet na taką wysokość. Jeśli jednak by mu się nie udało - ma wejść po Kładce.
Kociak trzymał się uważnie owych wskazówek jak oka w głowie, w końcu na tym niegdyś zależało Modraszkowej Pieśni, aby dostać się do Klanu Rzeki. A ciocia Jodła mówiła, że mama na pewno chciałaby, aby przynajmniej Kaczorek tam dotarł. Więc... To był jego cel na obecną chwilę. A co będzie robić jak już, jeśli, go spełni... To się dopiero przekona.

//Jaganow.
Re: Centrum
Pon 11 Paź 2021, 14:21
Księżyc
Księżyc
Pełne imię : Księżyc Schowany we Mgle
Grupa : Plemię Niedźwiedzich Kłów
Płeć : kotka
Księżyce : 35 [VIII]
Znak Przodków : Sarna
Matka : Mżawka Szepcząca o Świcie [NPC]
Ojciec : Zając Nurkujący w Norze na Wrzosowisku [NPC]
Mistrz : Królik Kicający ku Kwiecistej Kniei
Partner : UwU
Wygląd : Smukła, wysoka, delikatnej budowy o długich, smukłych łapach. Krótkie futro maści czarny srebrny szynszylowy/cieniowany. Okrągła mordka, uszy z pędzelkami, błękitne oczy oraz długi ogon.
Multikonta : Pszczela Łapa (S), Żyto (S)
Autor avatara : rukminidikarma (instagram)
Liczba postów : 519
Strażnik
https://starlight.forumpolish.com/t728-ksiezyc-skryty-we-mgle#5651
//Dla wygody odbywa się wszystko po mianowaniu na strażniczkę oraz założyłam, że wszyscy zgodzili się na spacer we trójkę. Jak coś, to zawsze mogę poprawić.

[Do przybycia do Gniazd Dwunogów]
Po paru dniach, zgodnie z obietnicą, Księżyc przelazła przez niższe szczyty Sokolich Gór i ostrożnie zeszła na ich drugą stronę, trzymając w swoim pyszczku trzy świeżo zebrane przebiśniegi. Po co? Po prostu. Lubiła kwiaty, więc postanowiła zabrać garść ze sobą i przy okazji podzielić się nimi ze swoimi znajomymi.
Przez najbliższe chwile nie działo się niczego godnego uwagi. Nowa strażniczka spacerowała sobie przy zboczach gór, patrząc na rosnącą w pobliżu roślinność oraz coraz mniejszą ilość śniegu.
Wkrótce dostrzegła znajomą sylwetkę i po paru krokach była pewna, że to ten sam dymny kocur, z którym umówiła się na podróż.
Czesc, Isksący Pyle! – powitała go z radością, wciąż trzymając w pyszczku parę przebiśniegów. – Zobac, co nazbieralam! Chces jeden? – zaproponowała i gdyby odpowiedź wojownika brzmiała twierdząco, położyłaby mu na ucho jeden z kwiatów.
Slisne wygladas! – dodała z uśmiechem. – Choś! Idzemy do Śpienionych Wodogzmotów! – poinformowała, kontynuując przechadzkę nieopodal gór. Gdyby Iskrzący miał po drodze jakieś pytania, to z chęcią by na nich odpowiedziała, tłumacząc, że pójdzie z nimi jeszcze jeden kot.

Minęło trochę czasu, nim w końcu doszli do tych wodogrzmotów, które, swoją drogą, robiły na strażniczce spore wrażenie. Jeszcze nigdy nie widziała tak dużego wodospadu, a właściwie zbioru tych mniejszych. No ale dobra, nie przyszli tutaj, żeby się zachwycać wodospadem. Mieli przecież "sprawę" do załatwienia.
Strażniczka pomachała przyjaźnie łapą, kiedy dostrzegła dymnego terminatora.
Hejo, Trhująca Łapo! – powitała go z entuzjazmem, doskakując do niego nieco bliżej i od razu powiesiła na jego łbie drugi przebiśnieg. Ostatni już wisiał na jej prawym uchu. – Oh, zapomniałam ci powiedzieć, że pójdzie z nami Iskrzący Pył. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko? – mruknęła zakłopotana, przypominając sobie, że Trujący przecież też nic nie wiedział.
Gdyby jednak oba kocury się zgodziły, to wszyscy razem udaliby się w końcu do tych całych Gniazd Dwunogów.

* * *

Wreszcie dotarli do samego serca tego... miasta. Księżyc była bardzo podekscytowana. Jeszcze nigdy nie miała okazji zwiedzić tego miejsca, które - swoją drogą - było dosyć dziwne. Widziała wiele gniazd, ale to? To wcale nie przypominało te gniazda, które wiły ptaki. Dla niej te całe budowle bardziej przypominały jaskinie, tylko że o prostszych ścianach. Szczególnie wydzielała się największa budowla z nietypowym dachem. Chodziło o kościół, tylko że szynszylowa kotka nie wiedziała wtedy, jak się to coś nazywało.
Strażniczka odbiegła na chwilkę od szerokiej ścieżki, aby obejrzeć z bliska niewielką łąkę, która znajdowała się za kościołem. Może zobaczy tam jakieś kwiaty?
To... Co teraz robimy? – zwróciła się do swoich kolegów, jak tylko przypomniała sobie, że nie jest tutaj sama.

//Pył i Trujący

_________________


------
You're beautiful, that's for sure
You'll never, ever fade
You're lovely, but it's not for sure

That I won't ever change

And though my love is rare
Though my love is
true
I'm like a bird, I'll only fly away
I don't know where my soul is
I don't know where my home is

All I need for you is to know this

Re: Centrum
Pon 11 Paź 2021, 18:25
Trująca Łapa
Trująca Łapa
Grupa : Klan Wichru
Płeć : kocur
Księżyce : 23
Matka : Zamglony Brzeg [NPC]
Ojciec : Pochmurny Świt [NPC] / Kiełkujące Ziarno
Mistrz : sadness
Partner : Tajemnicza Plama w legowisku medyka
Wygląd : Dość postawny kocur, o nieproporcjonalnie długich łapach, dzięki którym jest nieco wyższy od średniej, raczej smukła, żylasta sylwetka, długowłosy, futro zawsze jest w nieładzie, zadbany, puszysty ogon, umaszczenie niebieskie dymne z srebrzystymi przejaśnieniami na kryzie, tylnych łapach i tyłach przednich oraz plama na piersi, która przechodzi lekko na pyszczek, brązowo-szare ślepia. Posiada pędzelki na uszach.
Multikonta : Wiatr, Mahoń
Autor avatara : https://www.instagram.com/ragthecoon/
Liczba postów : 164
Nieaktywny
https://starlight.forumpolish.com/t804-zywokost#7071
Już odkąd rozstał się z Księżyc nie mógł się doczekać aż znowu się spotka z ciekawą kotką. Przez cały ten czas, który się nie widzieli, przygotowywał sobie listę pytań, które mógłby zadać nowo poznanej. Tylko jednak wyszedł z obozu, a wszystko uciekło mu z głowy jakby nigdy nawet nie wpadł na takowy pomysł. No cóż, niestety koty pisma jeszcze nie wynalazły, a szkoda bo Trujkowi by się to naprawdę przydało. Chociaż czy wtedy nie zapominałby zapisywać sobie rzeczy, które miał zapamiętać? Nie chcę kłamać, więc może pominę to pytanie - on i tak już jest dość dużym ciamajdą taki jaki jest, po co mamy mu jeszcze dokładać problemów.
Na szczęście jednak miał jeszcze na tyle rozumu, żeby wyjść w miarę wcześnie z obozu, inaczej raczej nie dotarłby na miejsce w określonym czasie. Droga dłużyła mu się, szczególnie że nie miał z kim porozmawiać. Znalazł więc jakąś losową szyszkę leżącą pod równie losowym drzewem i to z nią prowadził rozmowy. Głównie w myślach, gdyż nie awansował jeszcze na taki poziom aby nieść szyszkę w pysku i mówić jednocześnie, ale to zawsze coś, prawda? W końcu jednak, lekko zmęczony dotarł na miejsce - i to o dziwo nawet chwilę przed czasem! Nie wiedząc co zrobić ze sobą schylił się aby napić się zimnej, świeżej wody i kiedy tylko otworzył pyszczek przypomniał sobie, że miał szyszkę w pysku. Niestety było już dla niej za późno, gdyż dryfowała w stronę wodogrzmotów. Trujek zawołał za nią kilka razy, nawet próbował wejść do wody, jednak szybko z tego pomysłu zrezygnował. Nieco zasmucony pociągnął kilka teatralnie nostalgicznych łyków wody z źródła i odwrócił się w stronę, z której najprawdopodobniej miała nadejść Księżyc. Na szczęście kotka pojawiła się dość szybko wraz z Iskrzącym Pyłem? Kocur przekręcił pytająco łepek jednak nie zakwestionował obecności brata. Tak naprawdę to był nawet z niej szczęśliwy. Nie wpadło mu nawet do głowy, że przecież mógł iść z nimi i wtedy na pewno byłoby ciekawiej. No cóż, rzadko kiedy wpadało mu cokolwiek do głowy.
- Oczywiście że nie mam! Przecież razem jest jeszcze ciekawiej! - z podekscytowania niemal skakał z radości. Przystopował dopiero kiedy dostrzegł podarowanego mu przez kotkę kwiatka. Zrobił duże oczy i włożył go sobie ostrożnie w futro, jakby był to najcenniejszy kwiat na świecie. Nieco zły był na siebie, kiedy zrozumiał, że on nie wziął nic dla Księżyc, jednak dość szybko i o tej myśli zapomniał. Był bowiem zbyt zajęty myśleniem o tym jaki piękny prezent dostał. Z tymi pozytywnymi myślami wyruszył z dwójką kotów w dalszą wędrówkę.

***

Trujek, mimo długiej podróży nadal podekscytowany biegał naokoło dwójki kotów, co chwilę zbaczając z ścieżki żeby zobaczyć kolejny kamień czy jakiś ładny kwiat. Przystawał czasami na chwilę odpoczynku i mogłoby się zdawać że od tamtej pory będzie już spokojny, jednak ten kiedy tylko się podniósł nagle dostawał kolejnego zastrzyku energii. Dopiero na pytanie kotki zamarł na chwilę jakby się nad czymś zastanawiał.
- Możemy zrobić dużo! Wszystko po kolei! Albo na raz też będzie świetnie! Możemy na przykład... Eeeee - kiedy przyszło do rzeczywistego dawania pomysłów, to nieco słabo mu to wychodziło.
- Porozmawiać z którymś z tych dwunożnych! Albo z tymi dziwnymi dużymi zwierzętami co były na tej łące! - mimo początkowej ciszy już po chwili znowu zaczął gadać jak najęty. Najchętniej to biegałby od jednej rzeczy do drugiej, nie robiąc niczego i robiąc wszystko jednocześnie. Na szczęście jednak była z nim jeszcze dwójka towarzyszy i to ich obecność go przed tym powstrzymywała.


_________________
cause a normal human being wouldn't NEED
to
pretend to be NORMAL, to be normal
WELL i guess that's the least that i owe ya
to be
NORMAL in a way i couldn’t. B E
Re: Centrum
Pon 11 Paź 2021, 21:53
Pył
Pył
Grupa : Samotnicy
Płeć : kocur
Księżyce : 37 księżyców
Matka : Zamglony Brzeg (NPC)
Ojciec : Pochmurny Świt (NPC)
Mistrz : Taneczny Krok, Szałwia
Partner : Magiczny gwiezdny kamień suszarka
Wygląd : Drobny kot o czarnej dymnej, długiej, puchatej i potarganej sierści. Zielonkawe oczy.
Multikonta : Jaśmin[GK], Żywica, Raniuszek
Autor avatara : jam
Liczba postów : 419
Samotnik
https://starlight.forumpolish.com/t581-pyl
Przybył na miejsce i czekał. Czy Księżyc przyjdzie? Może zapomniała? Cóż, zobaczymy. Dymny nie miał nic do stracenia. Oprócz swojego czasu.... ale to swoją drogą. Westchnął przeciągle, by zaraz podrapać się tylną nogą po pysku. Bosz, co on robi ze swoim życiem. Wzdrygnął się, gdy po chwili patrzenia w pustą przestrzeń, jego uszy zarejestrowały dźwięk. Rozejrzał się szybko poddenerwowany, jednak po chwili rozpoznał szynszylową kotkę. Fakt ten pozwolił Pyłowi się nieco rozluźnić.
- Hej Księżyc - miauknął przyjaźnie, gdy ta się nieco zbliżyła. I, o, kwiatki. Nie specjalnie wiedział co mógłby z takim zrobić, szczególnie, że kieszeni nie posiadał, jednak jakoś nie umiał odmówić. Tak więc wzruszył ramionami.
- Jasne, czemu nie - O, i oto tajemnica się rozwiązała. Potargane futro sprawdza się jako trzymak roślinności, którą swoją drogą ostatnio jakoś często dostawał. Zastanawiał się tylko, ile minie czasu zanim kwiotek zwiędnie.
- Jak tam u ciebie po tej krótkiej chwili? - Spytał, idąc spokojnie za Księżyc, która to sprawiała wrażenie, że wie gdzie idzie. Zaraz. Spienione wodogrzmoty. Hah, dymny aż się skrzywił wewnętrznie, jednak nie dał tego po sobie poznać. I ten kolejny kot. Huh, nowe znajomości, nowe osoby, Pył nigdy ich nie widział, ale się wkopał. Najwyżej będzie milczał przez całą drogę i odzywał tylko w sytuacjach tego wymagających, patrząc przez cały czas w ziemię. Minęła chwila, zanim dotarli na miejsce, a Pył wiedział, że już nigdy nie wybierze się w jakieś skaliste tereny. Jego opuszki tego nie wytrzymają. I... zaskoczony spojrzał na Trującą łapę w całej okazałości, do którego to doskoczyła plemienna kotka. O panie, tego to się nie spodziewał.
- Jakim cudem cię tak wywiało w teren i tego nie zauważyłem - spytał, jednak ani w złości ani w szczęściu. Było raczej: Niesamowite, jestem ślepy. Mimo wszystko cieszył się widząc znajomą twarz. Przede wszystkim ominęło go zapoznawanie z jakimś nowym kotem, z czego się cieszył chyba bardziej niż z całej tej wędrówki.

***

Za głośno, dziwnie śmierdzi, nie wiedział gdzie jest, te sylwetki dwunogów są przerażające. Z przyklapniętymi uszami, podążał za dwójką swoich towarzyszy, nie chcąc się przypadkiem zgubić na prostej drodze. Na szczęście oddalili się nieco od tego większego zgiełku, co jednak wcale go nie uspakajało. ,,Co robimy" HA. Wracamy. Miał dość.
- Nie. Nie, nie, nie - położył łapę na czole Trujka (co wymagało sporego wysiłku ze strony Pyła), gdy ten mówił o porozmawianiu z dwunogami. Proszę, dajcie mi jakiś sznurek, by brata przywiązać do ogona by się nigdzie nie oddalał. Jeszcze go tu coś zje. Poza tym, również niepokojący był zapach psów. Skąd wiedział, że psów? Bo zdążył już jednego zobaczyć. Ha, ha~~ Będzie miał koszmary po nocach. Zaraz jednak po mini gimnastyce z głową Trującej łapy, powrócił do swojej normalnej siedzącej pozycji.
- Najpierw to może chodźmy gdzieś, gdzie nie będziemy na otwartej przestrzeni - rozejrzał się niepewnie, po czym spojrzał w niebo - Jakoś nie ufam otwartym przestrzeniom w takich miejscach jak to.

_________________
Centrum Hgfds
Re: Centrum
Wto 12 Paź 2021, 10:02
Księżyc
Księżyc
Pełne imię : Księżyc Schowany we Mgle
Grupa : Plemię Niedźwiedzich Kłów
Płeć : kotka
Księżyce : 35 [VIII]
Znak Przodków : Sarna
Matka : Mżawka Szepcząca o Świcie [NPC]
Ojciec : Zając Nurkujący w Norze na Wrzosowisku [NPC]
Mistrz : Królik Kicający ku Kwiecistej Kniei
Partner : UwU
Wygląd : Smukła, wysoka, delikatnej budowy o długich, smukłych łapach. Krótkie futro maści czarny srebrny szynszylowy/cieniowany. Okrągła mordka, uszy z pędzelkami, błękitne oczy oraz długi ogon.
Multikonta : Pszczela Łapa (S), Żyto (S)
Autor avatara : rukminidikarma (instagram)
Liczba postów : 519
Strażnik
https://starlight.forumpolish.com/t728-ksiezyc-skryty-we-mgle#5651
[...]
Oh, świetnie! Niedawno zostałam mianowana na strażniczkę, wiec teraz mogę spokojnie lać każdego po mordach! – odpowiedziała na pytanie Iskrzącego, wypowiadając ostatnie słowa w żartobliwym tonie. – Poza tym spędziłam noc w Ostoi Wiecznych Łowów. To coś w rodzaju waszego nocnego dyżuru, tylko na szczycie góry. Brrr... Jakoś mało przyjemne. Ale! Dostałam pierwszego nowicjusza, który do tego jest synem Wieszcza! – dodała z ekscytacją. Wciąż nie mogła ochłonąć po tej całej ceremonii.
[...]

* * *

Pierwszy, oczywiście, odezwał się Trujący. Wysłuchała uważnie jego propozycji, które niezbyt jej się podobały. Rozmawianie z dwunogami i tutejszymi zwierzętami? Brzmiało to zbyt ryzykownie i niebezpiecznie.
Spojrzała na kręcącego się w oddali dwunoga. Dosyć łatwo go rozpoznała, bo słyszała, że ci stoją na tylnych łapach i dziwnie wyglądają. Cóż, to prawda, ich wygląd nie był jakoś zachęcający. Poza tym był ubrany w coś, czego do tej pory nie wiedziała i nie potrafiła tego opisać. Pokręciła łbem.
Popieram Pyła. Przecież nie znamy tych całych ludź... em, znaczy dwunogów i tych zwierząt. A co jeśli nas zaatakują? – powiedziała, powracając na chwilkę ślepiami do dwunogów.
Dopiero później usłyszała propozycję młodego wojownika. To już brzmiało bardziej sensownie, chociaż nadal miała pewne wątpliwości.
Tak, myślę, że to lepszy pomysł. Chodźmy może do tego gniazda? – zaproponowała, wskazując ruchem łba na najbardziej wydzielającą się budowę, czyli kościół. Po chwili podeszła do niego bliżej. Wejście wyglądało na otwarte, a w samej budowli nie było nikogo. Znów spojrzała na swoich towarzyszy, przekrzywiając pytająco łeb.

_________________


------
You're beautiful, that's for sure
You'll never, ever fade
You're lovely, but it's not for sure

That I won't ever change

And though my love is rare
Though my love is
true
I'm like a bird, I'll only fly away
I don't know where my soul is
I don't know where my home is

All I need for you is to know this

Re: Centrum
Wto 12 Paź 2021, 19:52
Trująca Łapa
Trująca Łapa
Grupa : Klan Wichru
Płeć : kocur
Księżyce : 23
Matka : Zamglony Brzeg [NPC]
Ojciec : Pochmurny Świt [NPC] / Kiełkujące Ziarno
Mistrz : sadness
Partner : Tajemnicza Plama w legowisku medyka
Wygląd : Dość postawny kocur, o nieproporcjonalnie długich łapach, dzięki którym jest nieco wyższy od średniej, raczej smukła, żylasta sylwetka, długowłosy, futro zawsze jest w nieładzie, zadbany, puszysty ogon, umaszczenie niebieskie dymne z srebrzystymi przejaśnieniami na kryzie, tylnych łapach i tyłach przednich oraz plama na piersi, która przechodzi lekko na pyszczek, brązowo-szare ślepia. Posiada pędzelki na uszach.
Multikonta : Wiatr, Mahoń
Autor avatara : https://www.instagram.com/ragthecoon/
Liczba postów : 164
Nieaktywny
https://starlight.forumpolish.com/t804-zywokost#7071
Przekręcił nieco łepek, kiedy poczuł łapę na swoim czole. Czyżby to była jakaś nowa zabawa? Kocur starał się uciec spod łapy brata, jednak ten mocno i stabilnie trzymał się go. Rozczarowany swoją przegraną usiadł spokojnie i dopiero wtedy łapa odkleiła się od jego czoła. Ha ha! Czyli jednak wygrał! Dymnie wyprostował się, jednocześnie ogarniając się, że nie słyszał o czym dyskutowała dwójka kotów.
- Eeee tak, oczywiście! Tak to bardzo fajne! - podniósł się szybko na łapy i skierował się w stronę Księżyc jakby doskonale wiedział dokąd idzie. Nadal nie rozumiał jednak dlaczego jego pomysł został oddalony. Miał na szczęście dość dużo czasu na przemyślenie wszystkiego i w końcu doszedł do logicznego, oczywiście tylko dla niego, wniosku. Przecież Księżyc i Pył po prostu się bali! No tak, to było do przewidzenia! Tylko on mógłby się nie bać dwunożnego. Z resztą czego miałby się bać, przecież te wielgachne stworzenia nie złapią go albo nie zdepczą- Przez swoje zamyślenie zatrzymał się na chwilę, więc teraz znowu przyspieszył kroku, żeby zrównać się z pozostałymi. Nie bał się dwunożnych! Po prostu musiał... Musiał bronić przyjaciół, o dokładnie tak! Przecież kiedy taki dwunożny zobaczy takiego Trujka, to do razu odbiegnie ze strachem. Pewnie dlatego żaden do nich jeszcze nie podszedł. No tak! Powoli wszystko zaczynało się łączyć. Dumny z bycia żywym strachem na ludzi wyprostował się i nieco wycofał się, jakby kontrolnie śledząc tył swojego nowego "małego klanu", który teraz miał do obrony. Co jakiś czas oglądał się uważnie, jakby już samym spojrzeniem miał odstraszyć ewentualnych przechodniów. Ale musiał strasznie wyglądać! Czasami żałował, że nie może sam oglądać swoich wyczynów z trzeciej osoby.

_________________
cause a normal human being wouldn't NEED
to
pretend to be NORMAL, to be normal
WELL i guess that's the least that i owe ya
to be
NORMAL in a way i couldn’t. B E
Re: Centrum
Wto 12 Paź 2021, 20:45
Pył
Pył
Grupa : Samotnicy
Płeć : kocur
Księżyce : 37 księżyców
Matka : Zamglony Brzeg (NPC)
Ojciec : Pochmurny Świt (NPC)
Mistrz : Taneczny Krok, Szałwia
Partner : Magiczny gwiezdny kamień suszarka
Wygląd : Drobny kot o czarnej dymnej, długiej, puchatej i potarganej sierści. Zielonkawe oczy.
Multikonta : Jaśmin[GK], Żywica, Raniuszek
Autor avatara : jam
Liczba postów : 419
Samotnik
https://starlight.forumpolish.com/t581-pyl
- O, gratuluję! - wydobyło się z jego pyska, na wieść iż Księżyc przestała być już nowicjuszką. Cóż, najwyraźniej nie tylko on spieszył się z treningiem. Chociaż, czy można było to nazwać pośpiechem? Po prostu starał się nie zirytować Tanecznego...
- To chyba dobrze. Ja bym się zestresował gdybym dostał dzieciaka przywódcy - Chociaż wątpił by dostał tak ważnego członka klanu pod swoje skrzydła, jeszcze jako pierwszego ucznia. Było to niemalże tak samo niemożliwe jak zostanie jakąś Iskrzącą Gwiazdą. Ha ha... za dużo stresu. - I proszę, nie bij nikogo po mordach - uśmiechnął się niepewnie. Jeszcze nie chciał dostać z liścia od plemiennego kota.

***

Zerknął na Trującego, cały czas mając z tyłu głowy, by przypadkiem brata nie zgubić. Kto wie, co się tam kłębi w tej dymnej głowie. Pyłowi pozostawało mieć nadzieję, iż brat nie wpadnie na jakiś głupi pomysł, przez który coś mu się stanie. Ghh, i gdzie ta linka, dzięki której mógłby przywiązać krewniaka do ogona, hę? Widząc, że sam nie wymyśli lepszego miejsca, udał się za Księżyc do środka dziwnej drewnianej budowli. W środku... pachniało dziwnie. Pył nie był pewien czy lubi ten zapach, czy wręcz przeciwnie. Ale chyba nie miałby nic przeciwko, gdyby miał nasiąknąć tym dziwnym zapachem. Wydawał się na pewno interesujący. Uniósł głowę, patrząc na zadaszenie. Brak widocznego nieba w tym miejscu niepokoił go tak samo jak zbyt duża przestrzeń na zewnątrz, jednak się nie odzywał. Czas na zwiedzanie.

_________________
Centrum Hgfds
Re: Centrum
Sob 23 Paź 2021, 09:35
Oliver
Oliver
Grupa : Samotnicy
Płeć : kocur
Księżyce : 73 [11'21]
Matka : Kicia
Ojciec : Kartofel (*)
Wygląd : Długowłosy, rdzaworudy kocur o zielonych ślepiach. Posiada na pierwszy rzut oka niewidoczne, klasyczne pręgi. Pod sierścią ukrywa się już nieco nagromadzony tłuszczyk, chociaż właśnie dzięki niej wydaje się bardziej puszysty niż gruby.
Multikonta : Fiołkowa Łapa [KW], Rozświetlona Łapa [NKT]
Liczba postów : 6
Samotnik
https://starlight.forumpolish.com/t924-oliver#10240
Oliver nie miał zbyt wielu rzeczy do roboty to też zbyt wielu rzeczy również nie robił. Pogoda na zewnątrz nie była dla niego ni to przyjemna ni to niemiła. Dlatego też postanowił zostać w środku kościoła, do którego zawitał dzień wcześniej w celu odwiedzenia Kazika, swojego brata. Nie zastał go jednak - prawdopodobnie rudobiały kocur zdecydował się odwiedzić w tym czasie matkę. Samotnik wiedział jednak, że na pewno nie miałby nic przeciwko temu, aby sobie u niego poczekał na jego powrót.
Aktualnie... cóż, tłuścioch - ale to przez puszystość!! - drzemał sobie na jednej z ław, otulony swoim grubym ogonem. Z lekkiego snu wybudziły go dopiero odgłosy łap, przechodzących po posadzce. Otworzył wtedy delikatnie zielone ślepia, po czym potrząsnął łbem. Dopiero wtedy też wstał - a raczej po prostu przysunął się do końca ławki - aby wyjrzeć zza oparcia w celu sprawdzenia, kto zawitał w kościele. Nie był to Kazik, on zazwyczaj miauczał na cały głos "wróciłem" do kamiennych ścian. Nie zdziwił go więc widok kotów nie będących Kazikiem. W składzie znajdowały się dwa kocury - jeden czarny dymny, drugi niebieski dymny - oraz jedna kotka - czarna srebrna szynszylowa. Oliver przyglądał im się przez chwilę, nim nie ziewnął przeciągle. Zaraz potem zdecydował się wreszcie przywitać, dalej jednak pozostając na swoim miejscu.
- Dobry!
Re: Centrum
Sob 23 Paź 2021, 10:15
Księżyc
Księżyc
Pełne imię : Księżyc Schowany we Mgle
Grupa : Plemię Niedźwiedzich Kłów
Płeć : kotka
Księżyce : 35 [VIII]
Znak Przodków : Sarna
Matka : Mżawka Szepcząca o Świcie [NPC]
Ojciec : Zając Nurkujący w Norze na Wrzosowisku [NPC]
Mistrz : Królik Kicający ku Kwiecistej Kniei
Partner : UwU
Wygląd : Smukła, wysoka, delikatnej budowy o długich, smukłych łapach. Krótkie futro maści czarny srebrny szynszylowy/cieniowany. Okrągła mordka, uszy z pędzelkami, błękitne oczy oraz długi ogon.
Multikonta : Pszczela Łapa (S), Żyto (S)
Autor avatara : rukminidikarma (instagram)
Liczba postów : 519
Strażnik
https://starlight.forumpolish.com/t728-ksiezyc-skryty-we-mgle#5651
Widząc, że oba kocury za nią podążają, Księżyc stwierdziła, że nikt nie ma nic przeciwko jej propozycji. Skoro tak, to postanowiła wejść w to "gniazdo", aby znaleźć jakieś schronienie i przy okazji obejrzeć ów zabudowę od wewnątrz.
Wnętrze tego miejsca było jak minimum imponujące. To gniazdo bardzo jej kojarzyło się z Niedźwiedzią Grotą, ale wnętrze było tak ciekawie wystrojone, że nawet z daleka nie przypominało jaskini. Przeróżne rzeczy, gładkie podłoże, specyficzny zapach, no i ten wysoki sufit!
Zrobiła kolejne kroki w przód, rozglądając się przy tym dookoła. Pierwsze, co jej rzuciło się w oczy, to drewniane konstrukcje, przypominające skalne półki, tylko że zrobione z drewna. Strażniczka wskoczyła na jedną z nich, badając łapą dany materiał. Mimo że wyglądało na drewno, było ono zaskakująco gładkie. Nie sądziła, że takie coś w ogóle istnieje. Przez chwilę przyglądała się ławie, jak zahipnotyzowana, po czym otrząsnęła się i spróbowała znaleźć coś innego do zbadania. Jej ślepia zatrzymały się na zadaszeniu.
A właśnie, zadaszenie to inny temat! Kiedy strażniczka spojrzała w górę, aż otworzyła pyszczek z wrażenia. Te fascynujące, chociaż dziwne malunki były tak piękne, że nawet Lśniące Ślady nie mogły się z nimi równać! Chociaż Księżyc nieraz widziała, jak w plemieniu też malowali przeróżne wzory na futrze kotów, to jeszcze nigdy nie miała okazję ujrzeć coś takiego na ścianach jaskini. Ciekawe, kto i jak namalował te przecudowne wzory? To zadaszenie znajdowało się tak wysoko, że żaden, nawet najwyższy członek plemienia nie byłby w stanie dosięgnąć.
Ojej, spójrzcie w górę! Jeszcze nigdy nie widziałam takich malunków! – zawołała, zerkając na swoich towarzyszy, a następnie powróciła do rysunków. W sumie to te z przodu też były fajne, ale nie tak bardzo, jak te na górze.
Długo wpatrywała się w górę, dopóki nie zauważyła, że w tej budowli ktoś jeszcze jest. Zamarła, rozglądając się za nieznajomym gościem, dopóki nie dostrzegła rudego kocurka. W tym momencie jej lekko nastroszony ogon drgnął, a w jej łbie narodziła się niezliczona ilość możliwych scenariuszy, przedstawiających dalszy rozwój zdarzeń. Wkrótce jednak się uspokoiła, zdając sobie sprawę, że miała przed sobą nie wilka, tylko jednego puszystego kocurka.
Witaj! To twoje rysunki? – spytała uprzejmie, kiedy nieznajomy się przywitał. Jej pytanie brzmiało trochę głupio, wręcz absurdalnie, ale wtedy Księżyc nie bardzo się tym przejmowała. Była w zupełnie innym i nieznanym jej miejscu, więc nie zdziwiłaby się, gdyby ów kocur odpowiedział twierdząco. Tutaj spodziewała się wszystkiego, nawet najdziwniejszego.

_________________


------
You're beautiful, that's for sure
You'll never, ever fade
You're lovely, but it's not for sure

That I won't ever change

And though my love is rare
Though my love is
true
I'm like a bird, I'll only fly away
I don't know where my soul is
I don't know where my home is

All I need for you is to know this

Re: Centrum
Wto 02 Lis 2021, 18:52
Trująca Łapa
Trująca Łapa
Grupa : Klan Wichru
Płeć : kocur
Księżyce : 23
Matka : Zamglony Brzeg [NPC]
Ojciec : Pochmurny Świt [NPC] / Kiełkujące Ziarno
Mistrz : sadness
Partner : Tajemnicza Plama w legowisku medyka
Wygląd : Dość postawny kocur, o nieproporcjonalnie długich łapach, dzięki którym jest nieco wyższy od średniej, raczej smukła, żylasta sylwetka, długowłosy, futro zawsze jest w nieładzie, zadbany, puszysty ogon, umaszczenie niebieskie dymne z srebrzystymi przejaśnieniami na kryzie, tylnych łapach i tyłach przednich oraz plama na piersi, która przechodzi lekko na pyszczek, brązowo-szare ślepia. Posiada pędzelki na uszach.
Multikonta : Wiatr, Mahoń
Autor avatara : https://www.instagram.com/ragthecoon/
Liczba postów : 164
Nieaktywny
https://starlight.forumpolish.com/t804-zywokost#7071
Dość szybko znudziła mu się praca ochroniarza, więc porzucił ją i powrócił do energicznego wybiegania przed podróżujących z nim towarzyszy. Dość szybko weszli do gniazda o którym mówiła wcześniej Księżyc. Chyba pierwszy raz Trujek zatrzymał się na tak długo. Przez te kilka sekund ciszy całkowicie zaparło mu dech w piersiach tylko po to, żeby powrócić z większą ilością pytań niż zwykle.
- Ale to wysokie! Myślicie, że jakiś kot mógłby tam doskoczyć? A może to Gwiezdny Klan namalował? Oni umieją namalować? W ogóle tutaj tak śmiesznie pachnie! Ale tutaj ładnie! - miauknął podskakując naokoło siebie. W takim zachwycie znowu odbiegł nieco od swoich przyjaciół tylko po to aby wyczuć nowy, ciekawy zapach. Z uśmiechem na pyszczku zaczął skradać się w jego stronę, tylko po to aby po chwili namierzyć jego źródło nieco wyżej niż się spodziewał. Nie zatrzymało go to jednak i wskoczył na dziwną półkę, która na pewno nie była półką skalną, tylko po to aby wylądować łebkiem w... wodzie? Kocur szybko odskoczył i spadł z powrotem na ziemię trzęsąc łbem szaleńczo. Ta woda była okropna! Dziwnie pachniała i tak samo dziwnie smakowała! Szybko odbiegł z trefnego miejsca tylko po to aby stanąć twarzą w twarz z nowym, nieznanym mu kocurem. Nie brzmiał on jednak jakoś zbyt groźnie. Wręcz przeciwnie, wzbudził w kocurze jakieś zaufanie.
- Ooooo ty tutaj mieszkasz? No właśnie, to twoje malunki? W ogóle tam jest niedobra woda, więc jej nie próbuj! O i tak w ogóle ja jestem Trująca Łapa, a to mój brat Iskrzący Pył! On jest już wojownikiem, wiesz? Fajnie, prawda? A i jest z nami Księżyc, ona jest z plemienia ale też jest fajna! A ty kim jesteś? Jesteś z klanu? A może też plemienia? Znasz Księżyc? A może jesteś tym- Tym takim... No takim śmiesznym- Satonikiem! O tak nim! - nie czekając na żadne niepotrzebne powitania ze strony reszty od razu zalał kocura pytaniami.

_________________
cause a normal human being wouldn't NEED
to
pretend to be NORMAL, to be normal
WELL i guess that's the least that i owe ya
to be
NORMAL in a way i couldn’t. B E
Re: Centrum
Sro 03 Lis 2021, 17:10
Pył
Pył
Grupa : Samotnicy
Płeć : kocur
Księżyce : 37 księżyców
Matka : Zamglony Brzeg (NPC)
Ojciec : Pochmurny Świt (NPC)
Mistrz : Taneczny Krok, Szałwia
Partner : Magiczny gwiezdny kamień suszarka
Wygląd : Drobny kot o czarnej dymnej, długiej, puchatej i potarganej sierści. Zielonkawe oczy.
Multikonta : Jaśmin[GK], Żywica, Raniuszek
Autor avatara : jam
Liczba postów : 419
Samotnik
https://starlight.forumpolish.com/t581-pyl
Tak szczerze aktualnie obchodziły go tylko dziwne szlaczki na ścianach. Nie rozumiał ich znaczenia, ale... ej, on też tak chciał. Kątem oka ogarniając co robią Truj i Księżyc, zaczął się intensywnie rozglądać za czymś, co mogłoby przypominać... ugh. Nie ma. Nie wiele więc myśląc, zniknął jeszcze na chwilę poza kościołem, by nabrać trochę rozwodnionego błota na łapę, po czym wbił znów do środka, uważając by brunatna masa nie zleciała w całości na posadzkę, co i tak było trudnym wyzwaniem. W końcu usiadł gdzieś gdzie widział w miarę płaską przestrzeń, wziął zanurzył palec z czystej łapy w reszcie błota i zaczął bazgrać coś na ścianie. Końcowo jego dzieło można było nazwać abstrakcją, jednak nikt nie jest idealny za pierwszym razem, prawda? Oh, i jakież było jego zaskoczenie, kiedy to z zamyślenia wyrwał go obcy głos. Zjeżył się, kiedy do jego nosa po pewnym czasie doszedł nieznajomy zapach, przez co szybko się odwrócił, by zobaczyć swego przeciwnika. Zaraz jednak opuścił swe futro z miną ,,aha, jak zwykle", kiedy to Truj postanowił się przedstawić i zagadać rudego kocura. Nie zamierzał się jednak odzywać, ha! Jeszcze czego. Miał raczej pozytywne nastawienie do samotników, jednak w towarzystwie Księżyc i Trującej łapy wolał zachować ostrożność. W końcu aktualnie nie chodzi już tylko o niego, prawda? Tak więc, kiwnął tylko lekko głową na powitanie, czekając na odpowiedzi samotnika.

_________________
Centrum Hgfds
Re: Centrum
Wto 09 Lis 2021, 17:48
Oliver
Oliver
Grupa : Samotnicy
Płeć : kocur
Księżyce : 73 [11'21]
Matka : Kicia
Ojciec : Kartofel (*)
Wygląd : Długowłosy, rdzaworudy kocur o zielonych ślepiach. Posiada na pierwszy rzut oka niewidoczne, klasyczne pręgi. Pod sierścią ukrywa się już nieco nagromadzony tłuszczyk, chociaż właśnie dzięki niej wydaje się bardziej puszysty niż gruby.
Multikonta : Fiołkowa Łapa [KW], Rozświetlona Łapa [NKT]
Liczba postów : 6
Samotnik
https://starlight.forumpolish.com/t924-oliver#10240
Puszysty kocur dosyć szybko został zaatakowany pytaniami przez kocura, który przedstawił się jako Trująca Łapa, zaraz po tym jak przywitała się jedyna kotka w tej całej ekipie. Trzeci kot za to nie odzywał się w ogóle. Rudy zdecydował się za to uśmiechnąć w jego stronę, a po chwili ponownie skierował zielone ślepia na nowopoznane koty.
- Co ty! Te łobrozki som starsze ody mie. I wiem synek, farorz jom wczorej wymieniał. Co ty mosz we łbie coby to pić? - zaśmiał się, a jego ogon zamachał na bok. Niektóre koty naprawdę miały dziwaczne zwyczaje. Żeby pić wodę z tego miejsca, niedorzeczne! Z drugiej strony jednak nie musieli o tym wcale wiedzieć. Nie byli tutejsi więc popełniali najprostsze błędy. Szczerze to zaczął się obawiać, czy nie kosztowali po drodze czegoś jeszcze, czego kosztować nie powinni.
- Jo je wolny kot! Ten kościół to chałpa mojego bracika, Kazika. Ino on tera je u matuli naszej. Możecie tutej zostać ino nie romplować mi tutej, chachory jedne! Inaczej farorz nos wyciepnie i Kazik bydzie zły. - ostrzegł, nadal jednak uśmiechając się do nowych znajomych. Oliver lubił poznawać nowe koty, nawet jeśli miały takie dziwaczne zwyczaje i imiona. Mimo wszystko nie zrażał się do nich, a wręcz chciał ich poznać nieco lepiej, aby poznać inne nawyki.
- Oh wyboczcie! Ja je Oliver. Miło mi poznać, Księżyc, Trująca Łapo i Iskrzący Pyle. To skąd żeście som?
Re: Centrum
Sro 10 Lis 2021, 11:01
Księżyc
Księżyc
Pełne imię : Księżyc Schowany we Mgle
Grupa : Plemię Niedźwiedzich Kłów
Płeć : kotka
Księżyce : 35 [VIII]
Znak Przodków : Sarna
Matka : Mżawka Szepcząca o Świcie [NPC]
Ojciec : Zając Nurkujący w Norze na Wrzosowisku [NPC]
Mistrz : Królik Kicający ku Kwiecistej Kniei
Partner : UwU
Wygląd : Smukła, wysoka, delikatnej budowy o długich, smukłych łapach. Krótkie futro maści czarny srebrny szynszylowy/cieniowany. Okrągła mordka, uszy z pędzelkami, błękitne oczy oraz długi ogon.
Multikonta : Pszczela Łapa (S), Żyto (S)
Autor avatara : rukminidikarma (instagram)
Liczba postów : 519
Strażnik
https://starlight.forumpolish.com/t728-ksiezyc-skryty-we-mgle#5651
Strażniczka zignorowała liczne pytania Trującego i wytężyła słuch, wsłuchując się w to, co mówił samotnik. Niestety, ów kocur mówił tak niewyraźnie, że miała poważne problemy ze zrozumieniem. Ze wszystkich poznanych kocurów jedynie Oliver tak gadał i nim doczekał się odpowiedzi na zadane pytanie, Księżyc przez chwilkę milczała, próbując ogarnąć, czego od niej chce.
Ze wszystkich słów zrozumiała "pić", "wolny kot" oraz ostatnie zdanie, zaś jego ostrzeżenie zrozumiała jako znak, że nie są tutaj mile widziani. Znaczy mogą zostać, ale chyba niczego nie mogą dotykać.
Um... Ja pochodzę z plemienia Niedźwiedzich Kłów. Ono znajduje się za Sokolimi Górami. Słyszałeś o nich? – odparła, upewniając się, cze rudy kocur rozumie, o co jej chodzi.
Oliver, tak? Skoro jesteś jednym z tutejszych, to może mógłbyś nas oprowadzić po Gniazdach Dwunogów, proszę? – spytała. Była tutaj po raz pierwszy i ani ona, ani jej koledzy nie znali za dobrze dany teren, więc obecnie przewodnik byłby całkiem przydatny.

_________________


------
You're beautiful, that's for sure
You'll never, ever fade
You're lovely, but it's not for sure

That I won't ever change

And though my love is rare
Though my love is
true
I'm like a bird, I'll only fly away
I don't know where my soul is
I don't know where my home is

All I need for you is to know this

Re: Centrum
Sob 20 Lis 2021, 19:17
Trująca Łapa
Trująca Łapa
Grupa : Klan Wichru
Płeć : kocur
Księżyce : 23
Matka : Zamglony Brzeg [NPC]
Ojciec : Pochmurny Świt [NPC] / Kiełkujące Ziarno
Mistrz : sadness
Partner : Tajemnicza Plama w legowisku medyka
Wygląd : Dość postawny kocur, o nieproporcjonalnie długich łapach, dzięki którym jest nieco wyższy od średniej, raczej smukła, żylasta sylwetka, długowłosy, futro zawsze jest w nieładzie, zadbany, puszysty ogon, umaszczenie niebieskie dymne z srebrzystymi przejaśnieniami na kryzie, tylnych łapach i tyłach przednich oraz plama na piersi, która przechodzi lekko na pyszczek, brązowo-szare ślepia. Posiada pędzelki na uszach.
Multikonta : Wiatr, Mahoń
Autor avatara : https://www.instagram.com/ragthecoon/
Liczba postów : 164
Nieaktywny
https://starlight.forumpolish.com/t804-zywokost#7071
Został cicho tylko chwilę, kiedy jego umysł starał się przetworzyć wszystko co usłyszał. Tak, to zdecydowanie były słowa. I to takie śmieszne słowa. Mało z nich zrozumiał, ale Księżyc nie wyglądała na jakąś bardzo zdziwioną. Może u niej w tym całym Plemieniu tak mówili? Tylko dlaczego ona mówiła normalnie, kiedy pierwszy raz się spotkali?
Mimo wszystko zrozumiał chociaż trochę, więc teraz udało mu się przygotować nowy zestaw pytań.
- Aaaaaaa bo ty jesteś tym takim no- samotnikiem. Znaczy wolnym kotem jak to mówisz i no to chciałem się zapytać co robisz jako taki sa-wolny kot? Znaczy wiesz, nie żebym chciał takim zostać i w ogóle bo w klanie jest super! Ale no po prostu jestem ciekawy... Trochę. Po za tym kim jest far- fare-f-a- no ten taki... Ten co wodę wymieniał? Bo śmieszną nazwę ma. I jak wymieniał wodę? To też twój brat tak jak Kazik? - dobra, pytania jednak mu się dość szybko skończyły, więc odwrócił się do Pyła.
- Powinieneś się od niego uczyć bo ty takiej wody wymienić nie umiesz a też jesteś czyimś bratem. - miauknął niby pół-żartem, ale jego głos brzmiał dość poważnie. Całkowicie zignorował fakt, że idąc swoją logiką on też powinien umieć wymieniać wodę.
- OoooooooOOoooOOoo taakkkk, oprowadzisz nas? O albo- albo możesz pokazać te ciekawsze rzeczy! Takie, żeby no ciekawe były. Dla nas. - niemal od razu znowu odwrócił łepek w stronę samotnika, podchwytując pytanie Księżyc.

_________________
cause a normal human being wouldn't NEED
to
pretend to be NORMAL, to be normal
WELL i guess that's the least that i owe ya
to be
NORMAL in a way i couldn’t. B E
Re: Centrum
Sponsored content

Skocz do: